poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Buble kosmetyczne - NYX, Makeup Revolution i Loreal

Hejka!

Kolejna seria postów, którą uwielbiam czytać. Przeszukałam swoją kosmetyczkę i także znalazłam kilka produktów niewartych kupowania. Jeśli jesteście ciekawe jakie to kosmetyki, to zapraszam dalej:)

NYX, HD Studio Photogenic Finishing Powder
Zacznijmy od pudru transparentnego z NYX. Jest to słynny zamiennik High Definition Powder z Make Up For Ever, który kosztuje 159 zł (Sephora) za 10g, a w składzie ma tylko krzemionkę! Skorzystałam z rabatu w Douglas i zaopatrzyłam się w produkt z NYX (kosztował 43,90 za 6g, a z rabatem i darmową dostawą do sklepu zapłaciłam 35,12 zł). Ogólnie krzemionka stosowana jako puder sprawdza się dobrze. Ładnie matuje skórę, wygładza pory i nie uczula. Do codziennego stosowania poleca się ją osobom z cerami tłustą lub mieszaną, w innym wypadku może powodować przesuszenie skóry. Warto też aplikować puder wilgotną gąbeczką, wtedy skóra jest ładnie wygładzona. Polecana jest także jako dodatek do innych pudrów, w celu podniesienia jego właściwości matujących. Jednak dlaczego zaliczyłam puder z NYX do kategorii bubli? Za cenę 44 zł możemy kupić ponad dwa razy więcej czystej krzemionki (np. na stronie kolorowka.com), a pojemniczek możemy wykorzystać po innym pudrze lub zamówić w cenie ok. 4 zł. Nie warto przepłacać za logo producenta:)

Makeup Revolution, One Foundation w odcieniu 1
Kupiłam go do rozjaśniania podkładów. Jednak jego zbyt wodnista i tłusta konsystencja zmieniają właściwości podkładów. Mam wrażenie, że zabiera również krycie produktów. Przed użyciem trzeba dobrze wstrząsnąć buteleczką, bo może się rozwarstwiać. Jeśli macie problem z suchymi skórkami, to niestety tylko bardziej je podkreśli. Minusem jest także buteleczka, której szyjka może się brudzić. Kosztuje ok. 15 zł za 12 ml.

Loreal, True Match korektor
Uwielbiany i polecany drogeryjny korektor. Mam odcień 1 Ivory, wpadający w żółte tony, który niestety trochę ciemnieje. Nie zauważyłam dobrego krycia, a w okolicy pod oczami czułam także nieprzyjemne pieczenie. Dodatkowo nie zastyga i mam wrażenie, że znika w ciągu dnia. Minusem jest też pojemność, czyli tylko 5 ml. Jeśli macie lekkie cienie pod oczami, to można wypróbować ale za cenę ok. 20 zł o wiele lepszą alternatywą jest korektor z Catrice.

Próbowałyście tych kosmetyków? Chętnie poczytam o waszych kosmetycznych nie-ulubieńcach:)

piątek, 18 sierpnia 2017

Dobry podkład z drogerii? - recenzja FitMe z Maybelline

Cześć!

Ostatnio testowałam podkład z Maybelline FitMe. Jest przeznaczony do skóry normalnej i tłustej. Wybrałam odcień 105 Natural Ivory, najjaśniejszy jaki był dostępny w drogerii. Drugą tubkę otrzymałam w ramach testowania z Wizaz.pl również o numerze 105, jednak o innym odcieniu. Różnica widoczna jest też w napisach na opakowaniu (drogeryjny po lewej, a otrzymany z prawej strony). Jak się sprawdził do cery mieszanej? Czy produkty różnią się formułą? Zapraszam do czytania dalej:)

Zacznijmy od opakowania w postaci tubki. Nie przepadam za takim rozwiązaniem, bo zwykle wylewa się za dużo podkładu, a zakrętka jest ubrudzona. Jeśli chodzi o krycie, to określiłabym je jako średnie, które można budować. Konsystencja jest lejąca, warto wstrząsnąć przed użyciem. Podkład nie ma właściwości matujących, skóra zaczyna się świecić po ok. 3h. Jednak bardzo ładnie i naturalnie wygląda na skórze, szczególnie nakładany gąbeczką. Stapia się z cerą, rzeczywiście wygładza pory i wyrównuje koloryt cery. Jak na drogeryjny podkład to wypada świetnie, w moim odczuciu lepiej niż Healthy Mix od Bourjois.

Przejdźmy jednak do kłopotliwego odcienia. Podkład drogeryjny jest wyraźnie ciemniejszy i wpada w delikatnie różowe tony, drugi jest za to o jasnym, żółtawym odcieniu. Na twarzy obydwa oksydują o jakieś pół tonu. Niczym oprócz koloru i treści na opakowaniu się nie różnią. Kolory porównałam z Healthy Mix o numerze 51. Podkład kosztował ok. 20 zł. Myślę że, za taką cenę warto go wypróbować.

Od dołu: FitMe 105 z drogerii, z Wizaz.pl, Healthy Mix 51
Dajcie znać czy miałyście ten podkład i jak wam się sprawdza:)

sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja tuszu Bourjois Volume Reveal

Cześć!

Miałam okazję testować nową wersję tuszu Bourjois Volume Reveal, tym razem zwiększającą objętość rzęs. Zacznijmy od opakowania. Inaczej niż w tradycyjnych tuszach, jest w przekroju trójkątem, więc bardzo wygodnie możemy nim operować. Zawiera także powiększające lusterko, które nie zniekształca, a nawet jest bardzo pomocne. Tusz ma tradycyjną szczoteczkę, dość grubą. Producent zapewnia, że w ciągu dnia możemy dokładać kolejne warstwy tuszu bez obaw o sklejenie rzęs. Czy jednak się sprawdził?

Tusze z tradycyjnymi szczoteczkami mają swoich zwolenników i przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy. Ładnie pogrubia rzęsy, rozczesuje, a dzięki lusterku możemy to zrobić bardzo dokładnie. Zwykle nakładam 2-3 warstwy tuszu, a rzęsy się nie sklejają i nadal wyglądają dobrze. Ma bardzo lekką formułę, w porównaniu do innych tuszy. Spektakularnego efektu objętości nie zauważyłam. Zwykle szczoteczka z włosia daje efekt pogrubionych rzęs, a szczoteczka silikonowa zapewnia wydłużenie. Tusz pod koniec dnia się nie kruszy, łatwo daje się rozpuścić płynem dwufazowym. 

Podsumowując, oceniłabym go jako przeciętny. Uważam, że cena jest jednak przesadzona, bo na efekt sztucznych rzęs liczyć nie możemy. Warto kupować go w internetowych drogeriach, bo kosztuje ok. 35 zł, w Rossmannie aktualnie 57,99 zł. Myślę że, za taką cenę możemy znaleźć lepszej jakości tusz.

A jakie są wasze ulubione tusze do rzęs?:)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Pędzle GlamBrush - czy warto?

Dzień dobry:)

Długo szukałam pędzli o dobrej jakości i w korzystnej cenie. Tak postawiłam na pędzle GlamBRUSH, stworzone przez Hanię Knopińską-Grzenkowicz (digitalgirl13). Jeśli za produkty do makijażu bierze się profesjonalista, to zdecydowanie można oczekiwać świetnej jakości. Czy tym razem również?

Pędzle wykonane są z włosia kozy, kucyka (O106 i O111) i syntetycznego (T113 i O110). Włosie jest miękkie, a w przypadku pędzli do oczu nie podrażnia powieki. Jest bardzo dobrej jakości i podczas mycia nie wypada/nie łamie się. Wyglądają elegancko i są solidnie wykonane, a jakość do ceny jest świetna. Jedynym minusem jest lekki zapach pędzli z włosiem naturalnym po myciu i możliwe odkształcanie, dlatego warto zamówić osłonki (polecam szukać na AlieExpress kosztują ok. 4 zł za 20 szt.). Przejdźmy do omówienia poszczególnych kształtów.

Pędzle do twarzy
T113
Swoim kształtem przypomina typowe pędzle do podkładu, tyle że jest mniejszy. Droższym odpowiednikiem jest Zoeva Face Shape Brush 110, który uwielbia guru makijażowa Lisa Eldridge. Dzięki mniejszej wielkości mamy lepszą precyzję nakładania i podkład wygląda ładniej. Trzeba niestety poświęcić trochę więcej czasu na dobre rozprowadzenie, ale zdecydowanie warto. Włosie jest sprężyste i miękkie. Koszt: 35 zł.

T106
Pędzel do konturowania i mój ulubieniec ze wszystkich. Z jego pomocą uzyskujemy bardzo naturalny efekt, bez smug i z idealnym roztarciem. Koszt: 39 zł.

T104
Ma jeden z bardziej uniwersalnych kształtów. Używam do go różu, możemy nim uzyskać delikatny efekt, nawet przy mocno napigmentowanym produkcie. Ładnie łączy produkty, włosie nie podrażnia skóry. Koszt: 45 zł.

Pędzle do oczu

O104
Pędzel do nakładania/blendowania cieni. Podobny do kultowego Mac 217 czy Zoeva 227 Luxe Soft Definer. Koszt: 26 zł.

O108
Puchaty pędzle do blendowania cieni. Ma idealną wielkość, nie podrażnia powieki i ładnie rozciera. Jego droższym odpowiednikiem jest Sigma E35. Koszt: 28 zł.

O106
Pędzel do przyciemniania zewnętrznego kącika/blendowania. Traktuję go jako dodatkowy do dwóch wyżej wymienionych. Droższym odpowiednikiem jest Sigma E45. Wykonany z włosia kucyka, bardzo miękki i z łatwością się z nim pracuje. Koszt: 26 zł.

O111
Pędzel kuleczkowy do podkreślania dolnej powieki. Ma idealną wielkość i zakończony jest precyzyjnym czubeczkiem. Lubię go też używać do mocnego przyciemniania zewnętrznego kącika górnej powieki. Mimo zbitego włosia nie podrażnia powieki. Koszt: 22 zł.

O110
Skośny pędzelek do brwi/eyelinera. Wykonany jest z włosia syntetycznego, odpowiednio giętki i bardzo precyzyjny. Koszt: 22 zł.

Myślę że taka ilość i rodzaj pędzli są odpowiednie do wykonania każdego makijażu. Ogólnie taki zestaw to koszt 243 zł, ale jest to zakup przemyślany i z pewnością każdego z tych pędzli będziemy używać. Na pewno jeszcze będę zamawiać kolejne:)

Dajcie znać czy macie/planujecie zainwestować w GlamBrush? Zdecydowanie warto się nimi zainteresować:)