czwartek, 5 października 2017

Ulubieńcy - MySecret, L'Oreal i produkt do paznokci za grosze!

Cześć!

Od kilku dni jestem pochłonięta nową pracą i nadal uczę się, jak zorganizować czas. Dzisiaj będzie o kosmetycznych ulubieńcach. Jeśli jesteście ciekawe, jakie 3 produkty są warte wypróbowania, to zapraszam do czytania dalej!

Zacznę od pielęgnacji, czyli kapsułek z witaminami A i E. Kupiłam je z myślą o wzmocnieniu paznokci, które mimo lakierów hybrydowych nadal były  kruche i łamliwe. Na YT widziałam wiele domowych mieszanek olejków, wykorzystywanych do wcierania w skórki. Głównie składały się z oliwy z oliwek, oleju kokosowego i właśnie witaminy E. Zdecydowałam się jednak na wcieranie tylko kapsułek. Stosowałam je regularnie przez ok. 2 tygodnie. Od razu zauważyłam poprawę! Paznokcie stały się mocniejsze, błyszczące, a skórki dobrze nawilżone. Jedna kapsułka wystarczała na pokrycie olejkiem wszystkich paznokci. Jeśli zastanawiacie się, jak poprawić kondycję swoich paznokci, a przy okazji oszczędzić - to najlepszy sposób. Uważajcie jednak, jakie kapsułki wybieracie. Te które używałam kosztowały mniej niż 5 zł, a miały ten sam skład, co droższe produkty.


My Secret, Face'n'body Bronzing Powder
Jeden z lepszych produktów marki. Ma neutralny odcień brązu i satynowe wykończenie. Na skórze daje bardzo naturalny efekt. Dobrze się rozprowadza i łączy z innymi produktami. Nie tworzy plam, ładnie rozświetla cerę. Dodatkowo to produkt wypiekany, o dużej pojemności - 9 gramów. Kosztuje ok. 16 zł, ale często możemy kupić go na promocji. Jeśli lubicie konturowanie twarzy, to zdecydowanie warto wypróbować.

L'Oreal, Paradise Extatic
Najlepszy tusz, jakiego próbowałam. Uważany jest za zamiennik kultowego tuszu Better Than Sex z Too Faced, ze względu na podobny kształt szczoteczki. Bardzo ładnie rozdziela rzęsy i je pogrubia. Nie skleja rzęs ani się nie kruszy. Ma zastygającą formułę, przez co nie odbija się na powiekach. Jest to pierwszy tusz, który faktycznie zapewnia objętość i efekt sztucznych rzęs. Od października rusza promocja na kolorówkę w Rossmannie, więc to będzie dobra okazja, aby go wypróbować. Cena kosmetyku jest dość wysoka, bo to ok. 60 zł, ale jest to świetny produkt i na pewno nie będziecie zawiedzione!

Miałyście któryś z tych produktów?
Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na łamliwe paznokcie czy piękne rzesy:)

sobota, 16 września 2017

Wakacyjne denko!

Hej:)

Podczas wakacji udało mi się zużyć kilka produktów i spieszę z recenzjami. Tym razem będzie o pielęgnacji włosów, kremach po oczy i kosmetykach z Ziaji. Zapraszam do czytania dalej!

Yves Rocher, Szampon zwiększający objętość włosów z wyciągiem z malwy
Coraz bardziej skłaniam się ku naturalnym i prostym składom kosmetyków. Z przyjemnością używałam szamponu wygładzającego z ziarnami Gombo, ale postanowiłam wypróbować coś nowego. Niestety ten produkt okazał się porażką. Nie dodawał objętości, włosy były przesuszone i zmatowione. Dodatkowo częściej się puszyły i szybciej przetłuszczały u nasady. Po naturalnym składzie i świetnych opiniach spodziewałam się ulubieńca, ale musiałam ograniczyć się do mycia nim tylko skalpu. Cena: 14,90 zł za 300 ml.

Joanna Naturia, Odżywka z miętą i wrzosem
Odżywkę stosowałam do mycia włosów na długości (metoda OMO). Włosy były ładnie wygładzone i łatwiej się układały, jednak końcówki nadal pozostawały przesuszone. Do mycia sprawdzała się dobrze, jednak jako odżywka może być zbyt lekka. Miała dość lejącą konsystencje i delikatny zapach. Kosztowała ok. 5 zł za 200 g, kupiona w lokalnym sklepie.

Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skórą pięt
Krem posiada całkiem dobre opinie, więc spodziewałam się świetnego produktu. Jednak miał zbyt lekką formułę i nie odczułam nawilżenia. Szybko się wchłaniał, ale skóra była miękka tylko po nałożeniu. Stosowany regularnie nie poprawił kondycji skóry pięt. Kosztował ok. 8 zł, za 75 ml.

Tonik Ziaja z serii liście manuka
Tonik, który używałam często jako mgiełkę po wykonaniu makijażu (dobry atomizer). Bardzo przyjemnie odświeżał skórę, jednak nie zauważyłam zwężenia porów ani poprawy stanu cery. Miał delikatny i orzeźwiający zapach. Kosztował ok. 8 zł za 200 ml, ale raczej będę szukać bardziej naturalnego.

Ziaja, Krem nawilżający 25+
Używałam go pod makijaż. Pozostawiał skórę nawilżoną, ale efektu matowienia nie zauważyłam. Miał lekką konsystencję i szybko się wchłaniał. Zawiera także filtr SPF 6. Nie zmniejszał widoczności porów ani redukcji sebum. Oceniłabym go jako poprawny, jednak oczekiwałam lepszego nawilżenia. Kosztował ok. 8 zł za 50 ml (bardzo wydajny).

Ziaja, Krem z serii liście manuka
Krem stosowałam zgodnie z przeznaczeniem na noc. Miał konsystencje kremo-żelu, jednak po wklepaniu w skórę pozostawiał uczucie lepkości. Nie czułam nawilżenia cery ani poprawy jej kondycji, jak obiecuje producent (zmniejszenie zaskórników, ujednolicenie kolorytu cery, poprawy sprężystości). Bardzo wydajny o lekkim, orzeźwiającym zapachu. Dla mnie przeciętny, ale będę kombinować z kosmetykami zawierającymi kwas migdałowy. Cena ok. 8 zł za 50 ml. Więcej możecie poczytać tu.

ZSK, Olej tamanu
Stosowałam go do mieszanki OCM oraz w połączeniu z kwasem hialuronowym na noc. Miał konsystencję lżejszą niż np. olej lniany. Dawał przyjemne uczucie nawilżenia. Rano skóra była miękka, a niedoskonałości mniej widoczne. Ładnie łagodził podrażnienia i zaczerwienienia. Świetny produkt, polecam wypróbować przy cerze problematycznej. Przydatny również przy ukąszeniach komarów. Minusem może być zapach, trochę jak pokarm dla rybek, chociaż niektórym przypomina maggi:) Cena to 24 zł za 30 ml (ale jest bardzo wydajny, na całą twarz używałam ok. 2 kropel). Kupowałam przez stronę Zrób Sobie Krem.

Mydło Protex
Mydełko kupiłam do mycia pędzli. Całkiem dobrze się sprawdzało, lepiej niż olejek z Isany. Jednak nie polecam do gąbeczek. Mam marmurkową wersję BlendIt i niestety mydełko pozostawiło na niej plamy. Na szczęście olejek je usunął, ale wolę być ostrożna i używam go tylko pędzli. Kosztuje ok. 2,99 zł (teraz jest na promocji w Rossmannie za 2,39 zł).

Tołpa, Maska oczyszczająca
Pisałam o niej tu. Bardzo ją polubiłam, chociaż nie polecam dla cery wrażliwej, bo ma w składzie cynamon i może podrażniać skórę. Niesetny zapach nie należy do przyjemnych, ale jest to jedna z maseczek, których działanie możemy zauważyć od razu. Kosztuje ok. 7 zł i wystarczyła mi na 3 aplikacje.

Mixa, Hyalurogel krem intensywnie nawilżający
Otrzymałam zestaw 5 próbek tego kremu. Muszę przyznać, że skóra po użyciu była przyjemnie miękka i widocznie nawilżona. Dobrze sprawdza się również pod makijaż. Nie zauważyłam zapychania. Jeszcze nie wiem czy zdecyduję na pełnowymiarowe opakowanie.

Sylveco, Łagodzący krem pod oczy
Produkt zbierający bardzo dobre opinie. Taka mała próbka starczyła mi na ok. 2 tygodnie używania. Niesetny mam bardzo wymagającą skórę pod oczami, która potrzebuje dobrego nawilżenia. Ten krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania i nadaje się na dzień, szczególnie pod makijaż. Nie powodował podrażnienia. Jednak do używania na noc potrzeba czegoś bardziej nawilżającego. Miał delikatny, neutralny zapach. Jest w porządku, ale nie skuszę się na pełno wymiarowe opakowanie.

Origins, Anti-aging power eye cream
Kolejna próbka kremu pod oczy, która wystarczyła mi na ok. 2 tyg używania. Krem mimo lekkiej konsystencji bardzo dobrze nawilża skórę. Nadaje się pod makijaż. Na noc nakładałam grubszą warstwę, a rano skóra była widocznie nawilżona. Producent obiecuje również spłycenie zmarszczek po ok. 2 tyg stosowania, jednak tego nie zauważyłam. Pełno wymiarowe opakowanie kosztuje 180 zł (do kupienia w Sephorze), więc raczej się nie skusze. Jednak jeśli możecie sobie pozwolić na tak drogi kosmetyk, to jest wart zainteresowania, szczególnie przy odwodnionej i cienkiej skórze pod oczami.

Pilaten, Black Head Pore Strip
Maseczka typu peel-off z węglem, mająca za zadanie usunąć zaskórniki. Ogólnie zbiera pozytywne opinie, jednak u mnie się nie sprawdza (wolę domową mieszanką żelatyny i węgla leczniczego). Posiadaczki cery wrażliwej powinny uważać, bo ciężko i boleśnie się ją zdejmuje. Warto jednak wypróbować, bo taka saszetka kosztuje ok. 2 zł.

Dr Irena Eris, podkład Provoke nr 220
Jest to podkład matujący, o średnim kryciu. Taka próbka starczyła mi na 2 użycia, więc to za mało aby móc go polecić. Ogólnie cera wyglądała ładnie (oprócz za ciemnego odcienia) i była ujednolicona, chociaż nie przepadam za typowo matującymi podkładami. Dajcie znać, czy go używałyście i jest wart kupienia:)

Miałyście jakiś z tych produktów? Bardzo lubię czytać tę serią, wrzucajcie linki do blogów w komentarzach, chętnie poczytam:) Miłego weekendu!

poniedziałek, 11 września 2017

Krem La Roche Posey Effaclar Duo [+] - najlepszy krem do cery trądzikowej?

Dzień dobry!

O tym kremie, wśród osób z cerą problematyczną, jest bardzo głośno. Czytałam wiele pozytywnych recenzji, więc zachęcona promocją postanowiłam go wypróbować. Jednak czy jest wart zainteresowania i zasługuje na takie dobre opinie?

Zaczęłam od stosowania tego kremu regularnie przez ok. 2 miesiące, nakładając tylko na noc. Już na początku zauważyłam zmniejszenie blizn pozostałych po wypryskach, wyrównanie kolorytu i nawilżenie cery. Nie były to zmiany spektakularne, ale faktycznie skóra wyglądała lepiej. Jestem posiadaczką cery mieszanej i odwodnionej, dlatego zależało mi na lekkiej konsystencji. Krem nie powodował powstawania wyprysków i ładnie koił skórę. Od jakiś 2 tygodni zaczęłam używać tego kremu również rano, pod makijaż. Także w tej roli świetnie się sprawdza. Dzięki formule kremo-żelu szybko się wchłania, zmniejsza widoczność porów i wygładza skórę. Dodatkowo zauważałam lekki efekt matowienia cery. Jeśli chodzi o zapach, to jest delikatny i orzeźwiający.  Mimo dość wysokiej ceny - ok. 50 zł, jest bardzo wydajny (tubka zawiera 40 ml).

Podsumowując, jeśli jeszcze nie miałyście okazji go wypróbować, to zdecydowanie polecam. Jedynym minusem jest cena, ale w promocji w Superpharm można go kupić nieraz za ok. 30 zł.

Dajcie znać czy próbowałyście tego kremu i jakie są wasze ulubione:)

czwartek, 7 września 2017

Nowość od L'Oreal - efekt sztucznych rzęs w dwóch krokach

Dzień dobry!

Zapraszam na recenzję nowości L'Oreal, czyli tuszu False Lash Superstar X Fiber. Produkt zbiera całkiem dobre opinie (klik), jednak czy na pewno jest wart wypróbowania?

Tusz składa się z dwóch silikonowych szczoteczek. Pierwsza szczoteczka jest mniejsza i ładnie rozczesuje rzęsy, zapewniając wydłużenie. Idealnie także nadaje się do dolnych rzęs. Druga jest o wiele grubsza, mająca nadać rzęsom objętości. Dodatkowo znajdują się na niej małe włókienka, jednak nie zauważyłam aby wzmacniały efekt.
Formuła tuszu jest lekka, utrzymuje się przez cały dzień i nie ma problemu z usunięciem go za pomocą płynu dwufazowego. Ładnie podkreśla i rozdziela rzęsy, a dodatkowo nie kruszy się pod koniec dnia.

Ma wygodne opakowanie, jednak przy pierwszym użyciu może wydawać się nieporęczne. Kosztuje 66,99 zł w Rossmannie (aktualnie możemy go kupić w promocji za 46,99 zł).

Podsumowując, mimo wysokiej ceny jest to jeden z lepszych jakie miałam okazje używać. Warto się nim zainteresować, szczególnie jeśli jest na promocji.

Dajcie znać, co sądzicie o tuszach z L'Oreal i jakie najbardziej lubicie/najczęściej używacie:)

Tusz miałam okazję testować dzięki portalowi Wizaz.pl (aktualnie można zgłosić się do testów zestawu kosmetyków Nivea!).

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Buble kosmetyczne - NYX, Makeup Revolution i Loreal

Hejka!

Kolejna seria postów, którą uwielbiam czytać. Przeszukałam swoją kosmetyczkę i także znalazłam kilka produktów niewartych kupowania. Jeśli jesteście ciekawe jakie to kosmetyki, to zapraszam dalej:)

NYX, HD Studio Photogenic Finishing Powder
Zacznijmy od pudru transparentnego z NYX. Jest to słynny zamiennik High Definition Powder z Make Up For Ever, który kosztuje 159 zł (Sephora) za 10g, a w składzie ma tylko krzemionkę! Skorzystałam z rabatu w Douglas i zaopatrzyłam się w produkt z NYX (kosztował 43,90 za 6g, a z rabatem i darmową dostawą do sklepu zapłaciłam 35,12 zł). Ogólnie krzemionka stosowana jako puder sprawdza się dobrze. Ładnie matuje skórę, wygładza pory i nie uczula. Do codziennego stosowania poleca się ją osobom z cerami tłustą lub mieszaną, w innym wypadku może powodować przesuszenie skóry. Warto też aplikować puder wilgotną gąbeczką, wtedy skóra jest ładnie wygładzona. Polecana jest także jako dodatek do innych pudrów, w celu podniesienia jego właściwości matujących. Jednak dlaczego zaliczyłam puder z NYX do kategorii bubli? Za cenę 44 zł możemy kupić ponad dwa razy więcej czystej krzemionki (np. na stronie kolorowka.com), a pojemniczek możemy wykorzystać po innym pudrze lub zamówić w cenie ok. 4 zł. Nie warto przepłacać za logo producenta:)

Makeup Revolution, One Foundation w odcieniu 1
Kupiłam go do rozjaśniania podkładów. Jednak jego zbyt wodnista i tłusta konsystencja zmieniają właściwości podkładów. Mam wrażenie, że zabiera również krycie produktów. Przed użyciem trzeba dobrze wstrząsnąć buteleczką, bo może się rozwarstwiać. Jeśli macie problem z suchymi skórkami, to niestety tylko bardziej je podkreśli. Minusem jest także buteleczka, której szyjka może się brudzić. Kosztuje ok. 15 zł za 12 ml.

Loreal, True Match korektor
Uwielbiany i polecany drogeryjny korektor. Mam odcień 1 Ivory, wpadający w żółte tony, który niestety trochę ciemnieje. Nie zauważyłam dobrego krycia, a w okolicy pod oczami czułam także nieprzyjemne pieczenie. Dodatkowo nie zastyga i mam wrażenie, że znika w ciągu dnia. Minusem jest też pojemność, czyli tylko 5 ml. Jeśli macie lekkie cienie pod oczami, to można wypróbować ale za cenę ok. 20 zł o wiele lepszą alternatywą jest korektor z Catrice.

Próbowałyście tych kosmetyków? Chętnie poczytam o waszych kosmetycznych nie-ulubieńcach:)

piątek, 18 sierpnia 2017

Dobry podkład z drogerii? - recenzja FitMe z Maybelline

Cześć!

Ostatnio testowałam podkład z Maybelline FitMe. Jest przeznaczony do skóry normalnej i tłustej. Wybrałam odcień 105 Natural Ivory, najjaśniejszy jaki był dostępny w drogerii. Drugą tubkę otrzymałam w ramach testowania z Wizaz.pl również o numerze 105, jednak o innym odcieniu. Różnica widoczna jest też w napisach na opakowaniu (drogeryjny po lewej, a otrzymany z prawej strony). Jak się sprawdził do cery mieszanej? Czy produkty różnią się formułą? Zapraszam do czytania dalej:)

Zacznijmy od opakowania w postaci tubki. Nie przepadam za takim rozwiązaniem, bo zwykle wylewa się za dużo podkładu, a zakrętka jest ubrudzona. Jeśli chodzi o krycie, to określiłabym je jako średnie, które można budować. Konsystencja jest lejąca, warto wstrząsnąć przed użyciem. Podkład nie ma właściwości matujących, skóra zaczyna się świecić po ok. 3h. Jednak bardzo ładnie i naturalnie wygląda na skórze, szczególnie nakładany gąbeczką. Stapia się z cerą, rzeczywiście wygładza pory i wyrównuje koloryt cery. Jak na drogeryjny podkład to wypada świetnie, w moim odczuciu lepiej niż Healthy Mix od Bourjois.

Przejdźmy jednak do kłopotliwego odcienia. Podkład drogeryjny jest wyraźnie ciemniejszy i wpada w delikatnie różowe tony, drugi jest za to o jasnym, żółtawym odcieniu. Na twarzy obydwa oksydują o jakieś pół tonu. Niczym oprócz koloru i treści na opakowaniu się nie różnią. Kolory porównałam z Healthy Mix o numerze 51. Podkład kosztował ok. 20 zł. Myślę że, za taką cenę warto go wypróbować.

Od dołu: FitMe 105 z drogerii, z Wizaz.pl, Healthy Mix 51
Dajcie znać czy miałyście ten podkład i jak wam się sprawdza:)

sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja tuszu Bourjois Volume Reveal

Cześć!

Miałam okazję testować nową wersję tuszu Bourjois Volume Reveal, tym razem zwiększającą objętość rzęs. Zacznijmy od opakowania. Inaczej niż w tradycyjnych tuszach, jest w przekroju trójkątem, więc bardzo wygodnie możemy nim operować. Zawiera także powiększające lusterko, które nie zniekształca, a nawet jest bardzo pomocne. Tusz ma tradycyjną szczoteczkę, dość grubą. Producent zapewnia, że w ciągu dnia możemy dokładać kolejne warstwy tuszu bez obaw o sklejenie rzęs. Czy jednak się sprawdził?

Tusze z tradycyjnymi szczoteczkami mają swoich zwolenników i przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy. Ładnie pogrubia rzęsy, rozczesuje, a dzięki lusterku możemy to zrobić bardzo dokładnie. Zwykle nakładam 2-3 warstwy tuszu, a rzęsy się nie sklejają i nadal wyglądają dobrze. Ma bardzo lekką formułę, w porównaniu do innych tuszy. Spektakularnego efektu objętości nie zauważyłam. Zwykle szczoteczka z włosia daje efekt pogrubionych rzęs, a szczoteczka silikonowa zapewnia wydłużenie. Tusz pod koniec dnia się nie kruszy, łatwo daje się rozpuścić płynem dwufazowym. 

Podsumowując, oceniłabym go jako przeciętny. Uważam, że cena jest jednak przesadzona, bo na efekt sztucznych rzęs liczyć nie możemy. Warto kupować go w internetowych drogeriach, bo kosztuje ok. 35 zł, w Rossmannie aktualnie 57,99 zł. Myślę że, za taką cenę możemy znaleźć lepszej jakości tusz.

A jakie są wasze ulubione tusze do rzęs?:)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Pędzle GlamBrush - czy warto?

Dzień dobry:)

Długo szukałam pędzli o dobrej jakości i w korzystnej cenie. Tak postawiłam na pędzle GlamBRUSH, stworzone przez Hanię Knopińską-Grzenkowicz (digitalgirl13). Jeśli za produkty do makijażu bierze się profesjonalista, to zdecydowanie można oczekiwać świetnej jakości. Czy tym razem również?

Pędzle wykonane są z włosia kozy, kucyka (O106 i O111) i syntetycznego (T113 i O110). Włosie jest miękkie, a w przypadku pędzli do oczu nie podrażnia powieki. Jest bardzo dobrej jakości i podczas mycia nie wypada/nie łamie się. Wyglądają elegancko i są solidnie wykonane, a jakość do ceny jest świetna. Jedynym minusem jest lekki zapach pędzli z włosiem naturalnym po myciu i możliwe odkształcanie, dlatego warto zamówić osłonki (polecam szukać na AlieExpress kosztują ok. 4 zł za 20 szt.). Przejdźmy do omówienia poszczególnych kształtów.

Pędzle do twarzy
T113
Swoim kształtem przypomina typowe pędzle do podkładu, tyle że jest mniejszy. Droższym odpowiednikiem jest Zoeva Face Shape Brush 110, który uwielbia guru makijażowa Lisa Eldridge. Dzięki mniejszej wielkości mamy lepszą precyzję nakładania i podkład wygląda ładniej. Trzeba niestety poświęcić trochę więcej czasu na dobre rozprowadzenie, ale zdecydowanie warto. Włosie jest sprężyste i miękkie. Koszt: 35 zł.

T106
Pędzel do konturowania i mój ulubieniec ze wszystkich. Z jego pomocą uzyskujemy bardzo naturalny efekt, bez smug i z idealnym roztarciem. Koszt: 39 zł.

T104
Ma jeden z bardziej uniwersalnych kształtów. Używam do go różu, możemy nim uzyskać delikatny efekt, nawet przy mocno napigmentowanym produkcie. Ładnie łączy produkty, włosie nie podrażnia skóry. Koszt: 45 zł.

Pędzle do oczu

O104
Pędzel do nakładania/blendowania cieni. Podobny do kultowego Mac 217 czy Zoeva 227 Luxe Soft Definer. Koszt: 26 zł.

O108
Puchaty pędzle do blendowania cieni. Ma idealną wielkość, nie podrażnia powieki i ładnie rozciera. Jego droższym odpowiednikiem jest Sigma E35. Koszt: 28 zł.

O106
Pędzel do przyciemniania zewnętrznego kącika/blendowania. Traktuję go jako dodatkowy do dwóch wyżej wymienionych. Droższym odpowiednikiem jest Sigma E45. Wykonany z włosia kucyka, bardzo miękki i z łatwością się z nim pracuje. Koszt: 26 zł.

O111
Pędzel kuleczkowy do podkreślania dolnej powieki. Ma idealną wielkość i zakończony jest precyzyjnym czubeczkiem. Lubię go też używać do mocnego przyciemniania zewnętrznego kącika górnej powieki. Mimo zbitego włosia nie podrażnia powieki. Koszt: 22 zł.

O110
Skośny pędzelek do brwi/eyelinera. Wykonany jest z włosia syntetycznego, odpowiednio giętki i bardzo precyzyjny. Koszt: 22 zł.

Myślę że taka ilość i rodzaj pędzli są odpowiednie do wykonania każdego makijażu. Ogólnie taki zestaw to koszt 243 zł, ale jest to zakup przemyślany i z pewnością każdego z tych pędzli będziemy używać. Na pewno jeszcze będę zamawiać kolejne:)

Dajcie znać czy macie/planujecie zainwestować w GlamBrush? Zdecydowanie warto się nimi zainteresować:)

czwartek, 27 lipca 2017

Cienie GlamShadows - czy warto?

Hej:)


Niedawno zrobiłam małe zakupy w GlamShop, czyli marce stworzonej przez vlogerkę Hanię Knopińską-Grzenkowicz (digitalgirl13). Słyszałam wiele pozytywnych opinii o cieniach i jakości pędzli (które porównywane są do Zoevy), dlatego postanowiłam to sprawdzić. Dzisiaj wpis będzie dotyczył cieni, o pięknych i unikatowych kolorach.

Cienie są dobrze napigmentowane, o kremowej konsystencji i świetnej trwałości. Nie znikają z powieki (jako bazy używam korektora z Catrice lub cienia w kremie z Bell), a ich kolor da się budować bez tworzenia plam. Jakościowo porównałabym je do cieni z Inglota. Na plus jest także ogromny wybór kolorów i efektów, jakie możemy nimi uzyskać. GlamShadows dostępne są tylko w sklepie internetowym Hani. Nie są testowane na zwierzętach i wyprodukowano je w Polsce. Plus także za polskie nazwy, wymyślane nie tylko przez twórczynię, ale także przez jej obserwatorów (gdy pojawiają się nowe cienie można proponować ich nazwy na Instagramie Hani). Ich data przydatności to 12 miesięcy, ale w przypadku kosmetyków kolorowych to raczej zabezpieczenie producenta niż faktycznie data użytkowania. Wkłady kosztują 12 zł, a ich gramatura to 1,8g. Przejdźmy do odcieni, które mam:)


Słodkie kakao - matowy cień o ciepłym, jasnobrązowym odcieniu. Idealny do zaznaczania załamania powieki i szybkiego dziennego makijażu.

Miodowy - kolejny matowy cień, o ciepłym, żółtawym odcieniu. Uwielbiam ten kolor, idealny do rozcierania górnej powieki przy ciemniejszym makijażu oraz do zaznaczenia załamania. 

Świecąca morela - metaliczny cień duochrome o łososiowej podstawie, opalizujący na różowo. 

Rabarbar - także metaliczny cień duochrome opalizujący na złoto.

Pralina - piękny foliowy, złoty cień. Idealny do wieczorowego makijażu.

Czekoladowa róża - metaliczny cień o różowo-brązowym odcieniu.

Chochlik - duochrome o fioletowej bazie, opalizujący na zielono-niebieski odcień. Ma najsłabszą pigmentacje ze wszystkich cieni, najlepiej nakładać go na mokro. 

Od góry: Czekoladowa róża, Pralina, Rabarbar, Świecąca morela, Chochlik, Miodowy i Słodkie kakao.

Zdecydowanie warto wypróbować, cienie są świetnej jakości i cenie. Dajcie znać czy macie wkłady GlamShadows i co sądzicie o kolorach?:)
Uściski:)

niedziela, 16 lipca 2017

Kosmetyczne denko

Hejka:)

Uwielbiam czytać te serie postów! Udało mi się trochę tych kosmetyków zebrać i spieszę z recenzjami:)

Ziaja, płyn dwufazowy do demakijażu oczu
Dobrze zmywa makijaż, nawet wodoodporny, nie podrażnia oczu. Nadaje się też dla nieuważnych, bo nie szczypie i jest delikatny. Jest bardzo wydajny (120ml), znajdziemy go w każdym supermarkecie, kosztuje ok. 6 zł. To już moje kolejne opakowanie i zdecydowanie go polecam.

BeBeauty, płyn micelarny
Popularny produkt do demakijażu z Biedronki. Wydajny, dobrze zmywa makijaż, ale według mnie jest zbyt agresywny. Pozostawiał lepką warstwę na skórze i powodował zaczerwienienia. Nie nadaje się również do demakijażu oczu. Kosztuje ok. 5 zł za 200 ml.

Hydrolat z róży bułgarskiej
Używam jako toniku, mgiełki po makijażu i do włosów (olejowanie na mokro, mgiełka). Hydrolat jest produktem ubocznym uzyskiwanym w czasie destylacji roślin parą wodną. To wyciąg z rośliny, ale bardziej rozcieńczony i łagodniejszy niż olejek eteryczny. Ten kupiłam na stronie Zrób Sobie Krem, za ok. 15zł za 200ml. Używam go zarówno rano i wieczorem. Stosuję go już ponad miesiąc i zauważyłam uspokojenie cery, większe nawilżenie i ogólną poprawę jej kondycji. Jedyną wadą jest zapach, bardziej przypomina zwiędłą różę i zajmowanie miejsca w lodówce, bo tam powinno się hydrolaty przechowywać. Dostępność na stronie ZSK i w innych drogeriach internetowych z naturalnymi półproduktami, a stacjonarnie np. w Pigmencie w Krakowie. Będę go nadal stosować, chętnie wypróbuję inne wersje np. kwiatu pomarańczy:) Jego pH mieści się w granicach 4-5,5, warto jednak połączyć do w stosunku 1:1 z wodą destylowaną/demineralizowaną i wtedy mamy pewność, że unikniemy podrażnień.

Oleofarm, olej lniany
Mało kosmetyczny produkt, ale pomaga w walce o piękną cerę (nie mówię już o świetnym wpływie na cały organizm). Rano i wieczorem wypijam łyżkę tego oleju. Efekty da się zauważyć już po ok. 2 tygodniach. Skóra jest miękka, przyjemna i bardziej nawilżona. Pojawiała się też o wiele mniej wyprysków, a suche skórki przestały być problemem. Nie jest smaczny, ale warto się przełamać i wypróbować, zawsze można przepić wodą lub sokiem:) Dostępny jest w Rossmannie, aptece SuperPharm i sklepach spożywczych, cena waha się od ok. 13-16zł. Najlepiej przechowywać w szafce lub innym miejscu bez dostępu światła słonecznego, aby olej zachował swoje właściwości. To już moja druga butelka:)

Oriflame, krem pod prysznic
Typowy balsam do mycia ciała, o delikatnym zapachu bawełny. Dobrze się pieni, jest wydajny, ale raczej nie kupię ponownie. Ma pojemność 200 ml, cena za zestaw z mydełkiem i kremem do rąk to ok. 25 zł.

Isana, olejek pod prysznic
Słynny produkt do mycia pędzli. Świetnie domywa gąbeczki, ale z pędzlami bym uważała. Na syntetycznym włosiu zostawia nieprzyjemny, lekko woskowy filtr. Ma dość specyficzny zapach, mi akurat nie przeszkadza. Możemy go kupić w Rossmannie, za ok. 5 zł (teraz w promocji!). To już moja trzecia butelka i na pewno kupię ponownie. Uratował moją gąbeczkę blend it!, bo po umyciu mydełkiem Protex (wersja Ultra) zostały na niej żółtawe odbarwienia. Polecam przelać ten olejek do buteleczki z pompką (w Rossmannie za ok. 2 zł), bo z opakowania zbyt dużo się wylewa i może brudzić.

Skino, żel do golenia
Jeśli chodzi o produkty do golenia, to korzystam głównie z męskich kosmetyków. Ten skusił mnie łagodzącą wersją z aloesem, dobrze się pieni, nie powoduje podrażnień i kosztuje ok. 5 zł w Biedronce. Jednak polecam wybrać niebieską wersję, bo zielona ma okropny zapach. Wykończyłam tę bardzo wydajną butelkę, ale nie było łatwo. Nie zauważyłam też większego nawilżenia czy miękkości skóry.

Dajcie znać czy używałyście któregoś z produktów? Jakimś jesteś zainteresowane?
Do zobaczenia:)





środa, 12 lipca 2017

Pod lupą: pielęgnacja od Tołpa

Dzień dobry!

Tołpa była pierwszą firmą, przez którą zaczęłam swoją przygodę z kosmetykami o naturalnych składach. Lubię ich politykę odnośnie świadomej pielęgnacji, ochrony środowiska (np. zachęty do ponownego wykorzystania pudełka, w które zapakowane były kosmetyki, oznaczania dat ważności) i zwracania uwagi na skład kosmetyków. Testowałam serię dermo face, physio, przeznaczoną do skóry wrażliwej i alergicznej. Ogólnie produkty mają bardzo dobrą wydajność, możemy zamówić je bezpośrednio u producenta (dostawa to koszt ok. 9 zł) lub szukać w drogeriach (SuperPharm, Hebe, mniejszy asortyment w Rossmannie). Zapach kosmetyków jest neutralny (trochę jak płyn do soczewek) i nie drażniący. Jednak na które kosmetyki warto zwrócić uwagę?

tołpa, płyn micelarny do mycia twarzy i oczu
Słynny i polecany wszędzie produkt. Strzał w dziesiątkę! Płyn do demakijażu z naturalnym składem, bardzo wydajny (miałam pojemność 200ml, ale jest też większa - 400ml) i świetnie oczyszczający twarz. Radzi sobie z każdym makijażem, a po użyciu czujemy przyjemne odświeżenie. Nie powodował ściągnięcia skóry, podrażnienia ani alergii. Jednak nie polecam do demakijażu oczu, może powodować lekkie szczypanie. Cena to 27,99 zł (na stronie producenta) za mniejszą pojemność. Warto wypróbować, jest o wiele mniej agresyjny niż Garnier (różowa wersja) czy BeBeauty z Biedronki.

tołpa, żel do demakijażu oczu
Żel ma lekko lejącą konsystencje i wystarcza na długo (pojemność 150 ml). Jednak mnie nie zachwycił, ciężko zmywał makijaż, trzeba było większej mechanicznej siły, a to powodowało łamanie/wypadanie rzęs. Dodatkowo odczuwałam pieczenie oczu. Cena to ok. 23 zł, nie kupię ponownie.

tołpa, żel do mycia twarzy i oczu
Zacznijmy od świetnej buteleczki z pompką, wystarczy jedna aby świetnie oczyścić całą twarz. Żel był delikatny i nie podrażniał okolicy oczu. Dobrze domywał resztki makijażu, nie pozostawiając uczucia ściągnięcia skóry. Nie powodował alergii, nie zapychał i pozostawiał przyjemne uczucie czystej skóry. Obok płynu micelarnego również jeden z popularniejszych kosmetyków tej marki. Był w porządku, ale nie zauważyłam poprawy kondycji skóry. Kosztuje 27,99 zł (na tolpa.pl) za 195 ml.

tołpa, tonik-serum 2w1
Tonik jest w porządku, chociaż oczekiwałam czegoś bardziej kojącego. Nie powoduje uczucia ściągnięcia, podrażnień czy uczulenia. Używałam go zarówno rano i wieczorem. Czuć przyjemne odświeżenie. Nie pozostawia lepkiej warstwy, dobrze tonizuje i nawilża. Kosztuje 27,99 zł (na tolpa.pl) za 200 ml.


Na koniec zostały upiększająca maska oczyszczająca i maska-peeling hydroenzymatyczny. Obie mogę zdecydowanie polecić, od razu po zastosowaniu widać efekty. Skóra jest nawilżona, wygładzona i uspokojona. Niebieska wersja jest moim ulubieńcem:) Kosztują ok. 7 zł za saszetki 2x6 ml.

Dajcie znać czy testowałyście kosmetyki z tej serii? Co myślicie na temat bardziej naturalnej pielęgnacji?
Do zobaczenia:)







poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Rossmannowe szaleństwo

Hejka:)
Ostatnio na dobre rozpoczął się sezon wyprzedaży i rabatów kosmetycznych. W Hebe jest 1+1 w ramach tej samej marki, w Naturze procentowe zniżki i słynne -49% (a nawet -55%) w Rossmannie. Szał i zachowanie niektórych nie ma granic, ale z drugiej strony każdy chce trochę zaoszczędzić, a nie oszukujmy się kosmetyki to drogi biznes (szczególnie dla pasjonatki). Chociaż i tak nic nie przebije sytuacji z krakowskiego Lidla:)

W Naturze polowałam na zapasy cieni Kobo (szczególnie szukałam odpowiedniego cielistego matu, akurat nie ma go na zdjęciu), kupiłam też polecany bronzer z MySecret i konturówkę Lovely, w ciepłym, różowym odcieniu (zdjęcie trochę przekłamuje kolor). W Hebe jeszcze nie byłam, chociaż poluję na szafy Hean i Catrice. W stacjonarnym Rossmannie kupiłam fioletową kredkę i cień w kremie z Bell, a resztę zakupów robiłam przez internet. Na szczęście kosmetyki były nowe i nie dotykane, bo słyszałam historie, że trzeba było je wymieniać. Nie udało mi się tylko dostać słynnej już czekoladki z Lovely i kilku lakierów do paznokci. Jestem chyba ostatnią osobą na świecie, która nie próbowała tego tuszu z Lovely i nie miała ciśnienia na zestawy pomadek K lips:) Z nowości wybrałam piękną paletkę rozświetlaczy z Wibo. Postanowiłam wypróbować też bazę z Lirene i podkład Fit Me w kolorze 105. Żel do brwi udało mi się dostać do testowania dzięki stronie Wizaz (polecam brać udziały w konkursach:). Już niedługo recenzje:) Wybaczcie trochę nieudolne swatche, ale ciągle się uczę jak je fotografować:)

Wibo Star Shine Shimmers Kit, od góry Star Dust (złoty, opalizujący na niebiesko - mój ulubieniec), Magic Heaven (srebrny), Glam&Bright (fiolet, opalizujący na niebiesko), Diamond Shine (białe złoto, opalizujące na różowo), Royal Crown (zielony, opalizujący na złoto) i Precious (różowy, opalizujący na złoto i fiolet).
Od góry: kredka do ust Lovely, kredka Bell 40, cień w kremie Bell 01, Kobo 114 Aubergine, Kobo 139 Chocolate Sweets (brakuje 145 Sandy Beach, matowy i cielisty), MySecret Face'n'Body Bronzing Powder i Wibo róż Smooth'n wear 6.
Od góry: Maybelline Affinitone 03 Light Sand Beige (niestety wtopiłam, bo ma w sobie mikro drobinki, wygląda jak rozświetlacz w płynie), Maybelline Fit Me 105 Natural Ivory i Revlon 150 Buff dla porównania.
 
Dajcie znać, jak tam wasze promocyjne łowy:)

czwartek, 5 stycznia 2017

Kremy Ziaja i Himalaya Herbals

Hej:)
Ostatnio blog i Instagram świeciły pustakami, a lubię się tym zajmować i dzielić się opiniami o kosmetykach (w końcu mogę się o tym trochę wygadać:).
 
Dzisiaj recenzja dwóch kremów. Zacznę może od Himalaya Herbals. Kupiłam ten krem na promocji w Rossmannie, za ok. 6zł. Słyszałam pozytywy o kremie antyseptycznym z tej marki (jeśli używałyście, dajcie znać) więc czemu by nie spróbować kremu (a raczej balsamu, jak określa go producent) nawilżającego? Niestety się rozczarowałam. Krem ma dość gęstą konsystencje, przyjemny zapach i szybko się wchłania. Jednak nie odczułam nawilżenia ani poprawy kondycji skóry. Używałam go głównie na noc, ale na dzień pod makijaż też się nadaje. Jest wydajny, zostało mi go dość sporo, ale będę pewnie używać go do ciała. 
Drugim produktem jest krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc Ziaja. Znalazłam pozytywne opinie o nim, jako dobrym do cery tłustej/mieszanej. Zawiera kwas migdałowy (a w przypadku tych typów cery kwasy są wskazane) i ekstrakt z liści Manuka (mają działanie antybakteryjne). Ma trochę żelową i lejącą konsystencje, ale jest wydajny. Ładnie poprawia koloryt skóry, zauważyłam też, że skóra jest jakby ukojona, bardziej napięta i niedoskonałości szybciej się goją. Stosuję go już od miesiąca i jestem bardzo zadowolona. Skład nie jest powalający, bo najważniejsze składniki znajdują się na odległych pozycjach, ale i tak jest warty uwagi. Kosztował ok. 9zł.
Używałyście któregoś z tych kremów?:)