wtorek, 27 września 2016

Jesienna chandra w kolorach Wibo

Hej:) Dzisiaj o moich dwóch faworytach z Wibo (nie mogę się doczekać promocji w Rossmannie!). Zacznę od matowej, płynnej pomadki Wibo Million Dollar Lips w odcieniu nr. 1, czyli ciemnym, brudnym różu. Uwielbiam ją za łatwą aplikacje i możliwość idealnego wyrysowania konturu ust. Po zastygnięciu ma lekko gumową konsystencje i delikatnie czujemy ją na ustach. Jest trwała (przeżyła nawet kubełek z KFC, to wystarczający dowód:), równomiernie się ściera i w porównaniu z pomadkami Golden Rose jej formuła nie jest aż tak sucha i tępa. Zdecydowanie w piątek biegnę po kolejne kolory. Kosztuje ok. 11zł.
Kolejnym odkryciem jest tusz do rzęs Extreme Volume Lashes. Kupiłam go na promocji w Rossmannie, gdy skończył mi się ulubieniec z Max Factor 2000 Calorie. Przy wybieraniu maskary mam dwie zasady: prosta i zwykła szczoteczka (nie lubię tych silikonowych). Tusz ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża i nie skleja. Zazwyczaj nakładam dwie warstwy i rzęsy wyglądają idealnie. Świetnie nadaje się też do dolnych rzęs. Jest trwały, nie kruszy się i co tu dużo mówić, po prostu ideał za kilka złotych. Kosztuje ok. 10zł. Warto wypróbować, a już szczególnie na promocji.

niedziela, 25 września 2016

Silikonowa szczoteczka czy gąbka?

Hej:) Dzisiaj będzie o produktach, które ułatwiają wieczorną pielęgnacje. Przeglądając opinie o żelach do mycia twarzy, najwięcej pozytywnych miała Kolastyna Refresh. Jest to krem-żel do oczyszczania dla cery suchej i wrażliwej (zależało mi na czymś delikatnym). Produkt okazał się strzałem w dziesiątkę! Ma lekko lejącą konsystencje, dobrze się pieni i nie podrażnia skóry.
Przydatnymi gadżetami do mycia twarzy są szczoteczka i gąbka. Zacznę od gąbeczki Calypso. Moja była gratisem przy zakupach, dostałam ją bardzo dawno temu. Nie wiem dlaczego bałam się jej użyć, może ze względu na to, że myślałam że jest nasączona mleczkiem do demakijażu (serio, nie wiem skąd ten pomysł) i szkoda było mi jej zużyć do zmycia dziennego makijażu. Ale poczytałam i przepadłam. Jest doskonała do mycia twarzy, delikatna i skuteczna. Dobrze też zmywa maseczki, ale po ostatnim razie (maseczka z glinką Ziaja) zostały na niej brzydkie szare plamy. Aktualnie możemy kupić ją w dwupaku w Rossmannie, za 5zł.
Drugą pomocą przy wieczornym rytuale jest silikonowa szczoteczka z KillyS. Na powierzchni ma krótkie wypustki i kilka zaokrągleń - ogólnie bardzo przyjemna. Jednak nie zauważyłam większych efektów i może trochę podrażniać skórę. Zazwyczaj używam jej po ok. 20 sekund na daną partię twarzy (policzki, broda, nos i czoło). Gdy zbyt mocno naciskamy mogą pojawić się zaczerwienienia. Nie jestem nią zachwycona, ale używam jej do peelingu twarzy w celu wzmocnienia efektu i jest w porządku. Nie kosztowała także wiele, bo ok. 9zł , więc nie żałuje, ale będę próbować z innymi szczoteczkami. Warto też pamiętać o odkażaniu gąbeczek i szczoteczek, zazwyczaj wygotowuje je w gorącej wodzie i nadal są w świetnym stanie.

W skrócie:
Krem-żel Kolastyna Refresh (wersja dla cery wrażliwej):
* lekko lejąca konsystencja
* dobrze się pieni
* nie podrażnia skóry
* dobrze usuwa resztki makijażu i odświeża skórę
* delikatny zapach kremu
* bardzo wystarczalny
* kosztuje ok. 14zł
* dostępność: Rossmann

Gąbeczka Calypso:
* miękka, delikatna dla skóry
* łatwo usuwa makijaż/maseczki
* nie podrażnia skóry
* problemy z domyciem jej
* kosztuje ok. 5zł
* dostępność: Rossmann

Silikonowa szczoteczka Killys:
* oczyszcza twarz, ale nie pozbyłam się zaskórników
* nadaje się do wzmocnienia efektów peelingów
* może podrażniać skórę, nie jest odpowiednia dla cery wrażliwej
* łatwo ją utrzymać w czystości
* przyjemna w dotyku
* kosztuje ok. 9zł
* dostępność: Rossmann
Dajcie znać, jakie są wasze ułatwienia w oczyszczaniu twarzy:)

piątek, 23 września 2016

Jak żałować wydanych 8zł?

Hej:) Dzisiaj o plastrach na zaskórniki, kupionych w Biedronce. Uwielbiam kosmetyczne nowości z Biedronki, bo często możemy znaleźć prawdziwe perełki za mniej niż 10zł. Tym razem jednak produkt okazał się porażką.
Plastry na noc z Purederm Botanical Choice miały za zadanie skutecznie oczyścić zatkane pory i usunąć zaskórniki. Znalazłam pudełko i ucieszona pognałam do kasy. Stwierdziłam, że od razu je wypróbuje, ale plaster okazał się porażką (mimo zrobionej wcześniej konkretnej parówki). Do tego czasu, wypróbowałam je już 4 razy (w opakowaniu jest 6 plasterków, z czego jeden zażyczył sobie mój chłopak - serio, sama w to nie wierzyłam:). Za każdym razem było rozczarowanie, bo plaster nie poradził sobie nawet z drobnymi włoskami, a co dopiero z oczyszczeniem porów. Za 8zł możemy kupić o wiele skuteczniejszy produkt, już nie wspominając o świetnym domowym sposobie.
Dajcie znać, czy u was się sprawdziły. Na pewno można je jeszcze znaleźć, tylko trzeba dobrze szukać:) Moim zdaniem nie są warte polecenia.