sobota, 16 września 2017

Wakacyjne denko!

Hej:)

Podczas wakacji udało mi się zużyć kilka produktów i spieszę z recenzjami. Tym razem będzie o pielęgnacji włosów, kremach po oczy i kosmetykach z Ziaji. Zapraszam do czytania dalej!

Yves Rocher, Szampon zwiększający objętość włosów z wyciągiem z malwy
Coraz bardziej skłaniam się ku naturalnym i prostym składom kosmetyków. Z przyjemnością używałam szamponu wygładzającego z ziarnami Gombo, ale postanowiłam wypróbować coś nowego. Niestety ten produkt okazał się porażką. Nie dodawał objętości, włosy były przesuszone i zmatowione. Dodatkowo częściej się puszyły i szybciej przetłuszczały u nasady. Po naturalnym składzie i świetnych opiniach spodziewałam się ulubieńca, ale musiałam ograniczyć się do mycia nim tylko skalpu. Cena: 14,90 zł za 300 ml.

Joanna Naturia, Odżywka z miętą i wrzosem
Odżywkę stosowałam do mycia włosów na długości (metoda OMO). Włosy były ładnie wygładzone i łatwiej się układały, jednak końcówki nadal pozostawały przesuszone. Do mycia sprawdzała się dobrze, jednak jako odżywka może być zbyt lekka. Miała dość lejącą konsystencje i delikatny zapach. Kosztowała ok. 5 zł za 200 g, kupiona w lokalnym sklepie.

Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skórą pięt
Krem posiada całkiem dobre opinie, więc spodziewałam się świetnego produktu. Jednak miał zbyt lekką formułę i nie odczułam nawilżenia. Szybko się wchłaniał, ale skóra była miękka tylko po nałożeniu. Stosowany regularnie nie poprawił kondycji skóry pięt. Kosztował ok. 8 zł, za 75 ml.

Tonik Ziaja z serii liście manuka
Tonik, który używałam często jako mgiełkę po wykonaniu makijażu (dobry atomizer). Bardzo przyjemnie odświeżał skórę, jednak nie zauważyłam zwężenia porów ani poprawy stanu cery. Miał delikatny i orzeźwiający zapach. Kosztował ok. 8 zł za 200 ml, ale raczej będę szukać bardziej naturalnego.

Ziaja, Krem nawilżający 25+
Używałam go pod makijaż. Pozostawiał skórę nawilżoną, ale efektu matowienia nie zauważyłam. Miał lekką konsystencję i szybko się wchłaniał. Zawiera także filtr SPF 6. Nie zmniejszał widoczności porów ani redukcji sebum. Oceniłabym go jako poprawny, jednak oczekiwałam lepszego nawilżenia. Kosztował ok. 8 zł za 50 ml (bardzo wydajny).

Ziaja, Krem z serii liście manuka
Krem stosowałam zgodnie z przeznaczeniem na noc. Miał konsystencje kremo-żelu, jednak po wklepaniu w skórę pozostawiał uczucie lepkości. Nie czułam nawilżenia cery ani poprawy jej kondycji, jak obiecuje producent (zmniejszenie zaskórników, ujednolicenie kolorytu cery, poprawy sprężystości). Bardzo wydajny o lekkim, orzeźwiającym zapachu. Dla mnie przeciętny, ale będę kombinować z kosmetykami zawierającymi kwas migdałowy. Cena ok. 8 zł za 50 ml. Więcej możecie poczytać tu.

ZSK, Olej tamanu
Stosowałam go do mieszanki OCM oraz w połączeniu z kwasem hialuronowym na noc. Miał konsystencję lżejszą niż np. olej lniany. Dawał przyjemne uczucie nawilżenia. Rano skóra była miękka, a niedoskonałości mniej widoczne. Ładnie łagodził podrażnienia i zaczerwienienia. Świetny produkt, polecam wypróbować przy cerze problematycznej. Przydatny również przy ukąszeniach komarów. Minusem może być zapach, trochę jak pokarm dla rybek, chociaż niektórym przypomina maggi:) Cena to 24 zł za 30 ml (ale jest bardzo wydajny, na całą twarz używałam ok. 2 kropel). Kupowałam przez stronę Zrób Sobie Krem.

Mydło Protex
Mydełko kupiłam do mycia pędzli. Całkiem dobrze się sprawdzało, lepiej niż olejek z Isany. Jednak nie polecam do gąbeczek. Mam marmurkową wersję BlendIt i niestety mydełko pozostawiło na niej plamy. Na szczęście olejek je usunął, ale wolę być ostrożna i używam go tylko pędzli. Kosztuje ok. 2,99 zł (teraz jest na promocji w Rossmannie za 2,39 zł).

Tołpa, Maska oczyszczająca
Pisałam o niej tu. Bardzo ją polubiłam, chociaż nie polecam dla cery wrażliwej, bo ma w składzie cynamon i może podrażniać skórę. Niesetny zapach nie należy do przyjemnych, ale jest to jedna z maseczek, których działanie możemy zauważyć od razu. Kosztuje ok. 7 zł i wystarczyła mi na 3 aplikacje.

Mixa, Hyalurogel krem intensywnie nawilżający
Otrzymałam zestaw 5 próbek tego kremu. Muszę przyznać, że skóra po użyciu była przyjemnie miękka i widocznie nawilżona. Dobrze sprawdza się również pod makijaż. Nie zauważyłam zapychania. Jeszcze nie wiem czy zdecyduję na pełnowymiarowe opakowanie.

Sylveco, Łagodzący krem pod oczy
Produkt zbierający bardzo dobre opinie. Taka mała próbka starczyła mi na ok. 2 tygodnie używania. Niesetny mam bardzo wymagającą skórę pod oczami, która potrzebuje dobrego nawilżenia. Ten krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania i nadaje się na dzień, szczególnie pod makijaż. Nie powodował podrażnienia. Jednak do używania na noc potrzeba czegoś bardziej nawilżającego. Miał delikatny, neutralny zapach. Jest w porządku, ale nie skuszę się na pełno wymiarowe opakowanie.

Origins, Anti-aging power eye cream
Kolejna próbka kremu pod oczy, która wystarczyła mi na ok. 2 tyg używania. Krem mimo lekkiej konsystencji bardzo dobrze nawilża skórę. Nadaje się pod makijaż. Na noc nakładałam grubszą warstwę, a rano skóra była widocznie nawilżona. Producent obiecuje również spłycenie zmarszczek po ok. 2 tyg stosowania, jednak tego nie zauważyłam. Pełno wymiarowe opakowanie kosztuje 180 zł (do kupienia w Sephorze), więc raczej się nie skusze. Jednak jeśli możecie sobie pozwolić na tak drogi kosmetyk, to jest wart zainteresowania, szczególnie przy odwodnionej i cienkiej skórze pod oczami.

Pilaten, Black Head Pore Strip
Maseczka typu peel-off z węglem, mająca za zadanie usunąć zaskórniki. Ogólnie zbiera pozytywne opinie, jednak u mnie się nie sprawdza (wolę domową mieszanką żelatyny i węgla leczniczego). Posiadaczki cery wrażliwej powinny uważać, bo ciężko i boleśnie się ją zdejmuje. Warto jednak wypróbować, bo taka saszetka kosztuje ok. 2 zł.

Dr Irena Eris, podkład Provoke nr 220
Jest to podkład matujący, o średnim kryciu. Taka próbka starczyła mi na 2 użycia, więc to za mało aby móc go polecić. Ogólnie cera wyglądała ładnie (oprócz za ciemnego odcienia) i była ujednolicona, chociaż nie przepadam za typowo matującymi podkładami. Dajcie znać, czy go używałyście i jest wart kupienia:)

Miałyście jakiś z tych produktów? Bardzo lubię czytać tę serią, wrzucajcie linki do blogów w komentarzach, chętnie poczytam:) Miłego weekendu!

poniedziałek, 11 września 2017

Krem La Roche Posey Effaclar Duo [+] - najlepszy krem do cery trądzikowej?

Dzień dobry!

O tym kremie, wśród osób z cerą problematyczną, jest bardzo głośno. Czytałam wiele pozytywnych recenzji, więc zachęcona promocją postanowiłam go wypróbować. Jednak czy jest wart zainteresowania i zasługuje na takie dobre opinie?

Zaczęłam od stosowania tego kremu regularnie przez ok. 2 miesiące, nakładając tylko na noc. Już na początku zauważyłam zmniejszenie blizn pozostałych po wypryskach, wyrównanie kolorytu i nawilżenie cery. Nie były to zmiany spektakularne, ale faktycznie skóra wyglądała lepiej. Jestem posiadaczką cery mieszanej i odwodnionej, dlatego zależało mi na lekkiej konsystencji. Krem nie powodował powstawania wyprysków i ładnie koił skórę. Od jakiś 2 tygodni zaczęłam używać tego kremu również rano, pod makijaż. Także w tej roli świetnie się sprawdza. Dzięki formule kremo-żelu szybko się wchłania, zmniejsza widoczność porów i wygładza skórę. Dodatkowo zauważałam lekki efekt matowienia cery. Jeśli chodzi o zapach, to jest delikatny i orzeźwiający.  Mimo dość wysokiej ceny - ok. 50 zł, jest bardzo wydajny (tubka zawiera 40 ml).

Podsumowując, jeśli jeszcze nie miałyście okazji go wypróbować, to zdecydowanie polecam. Jedynym minusem jest cena, ale w promocji w Superpharm można go kupić nieraz za ok. 30 zł.

Dajcie znać czy próbowałyście tego kremu i jakie są wasze ulubione:)

czwartek, 7 września 2017

Nowość od L'Oreal - efekt sztucznych rzęs w dwóch krokach

Dzień dobry!

Zapraszam na recenzję nowości L'Oreal, czyli tuszu False Lash Superstar X Fiber. Produkt zbiera całkiem dobre opinie (klik), jednak czy na pewno jest wart wypróbowania?

Tusz składa się z dwóch silikonowych szczoteczek. Pierwsza szczoteczka jest mniejsza i ładnie rozczesuje rzęsy, zapewniając wydłużenie. Idealnie także nadaje się do dolnych rzęs. Druga jest o wiele grubsza, mająca nadać rzęsom objętości. Dodatkowo znajdują się na niej małe włókienka, jednak nie zauważyłam aby wzmacniały efekt.
Formuła tuszu jest lekka, utrzymuje się przez cały dzień i nie ma problemu z usunięciem go za pomocą płynu dwufazowego. Ładnie podkreśla i rozdziela rzęsy, a dodatkowo nie kruszy się pod koniec dnia.

Ma wygodne opakowanie, jednak przy pierwszym użyciu może wydawać się nieporęczne. Kosztuje 66,99 zł w Rossmannie (aktualnie możemy go kupić w promocji za 46,99 zł).

Podsumowując, mimo wysokiej ceny jest to jeden z lepszych jakie miałam okazje używać. Warto się nim zainteresować, szczególnie jeśli jest na promocji.

Dajcie znać, co sądzicie o tuszach z L'Oreal i jakie najbardziej lubicie/najczęściej używacie:)

Tusz miałam okazję testować dzięki portalowi Wizaz.pl (aktualnie można zgłosić się do testów zestawu kosmetyków Nivea!).

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Buble kosmetyczne - NYX, Makeup Revolution i Loreal

Hejka!

Kolejna seria postów, którą uwielbiam czytać. Przeszukałam swoją kosmetyczkę i także znalazłam kilka produktów niewartych kupowania. Jeśli jesteście ciekawe jakie to kosmetyki, to zapraszam dalej:)

NYX, HD Studio Photogenic Finishing Powder
Zacznijmy od pudru transparentnego z NYX. Jest to słynny zamiennik High Definition Powder z Make Up For Ever, który kosztuje 159 zł (Sephora) za 10g, a w składzie ma tylko krzemionkę! Skorzystałam z rabatu w Douglas i zaopatrzyłam się w produkt z NYX (kosztował 43,90 za 6g, a z rabatem i darmową dostawą do sklepu zapłaciłam 35,12 zł). Ogólnie krzemionka stosowana jako puder sprawdza się dobrze. Ładnie matuje skórę, wygładza pory i nie uczula. Do codziennego stosowania poleca się ją osobom z cerami tłustą lub mieszaną, w innym wypadku może powodować przesuszenie skóry. Warto też aplikować puder wilgotną gąbeczką, wtedy skóra jest ładnie wygładzona. Polecana jest także jako dodatek do innych pudrów, w celu podniesienia jego właściwości matujących. Jednak dlaczego zaliczyłam puder z NYX do kategorii bubli? Za cenę 44 zł możemy kupić ponad dwa razy więcej czystej krzemionki (np. na stronie kolorowka.com), a pojemniczek możemy wykorzystać po innym pudrze lub zamówić w cenie ok. 4 zł. Nie warto przepłacać za logo producenta:)

Makeup Revolution, One Foundation w odcieniu 1
Kupiłam go do rozjaśniania podkładów. Jednak jego zbyt wodnista i tłusta konsystencja zmieniają właściwości podkładów. Mam wrażenie, że zabiera również krycie produktów. Przed użyciem trzeba dobrze wstrząsnąć buteleczką, bo może się rozwarstwiać. Jeśli macie problem z suchymi skórkami, to niestety tylko bardziej je podkreśli. Minusem jest także buteleczka, której szyjka może się brudzić. Kosztuje ok. 15 zł za 12 ml.

Loreal, True Match korektor
Uwielbiany i polecany drogeryjny korektor. Mam odcień 1 Ivory, wpadający w żółte tony, który niestety trochę ciemnieje. Nie zauważyłam dobrego krycia, a w okolicy pod oczami czułam także nieprzyjemne pieczenie. Dodatkowo nie zastyga i mam wrażenie, że znika w ciągu dnia. Minusem jest też pojemność, czyli tylko 5 ml. Jeśli macie lekkie cienie pod oczami, to można wypróbować ale za cenę ok. 20 zł o wiele lepszą alternatywą jest korektor z Catrice.

Próbowałyście tych kosmetyków? Chętnie poczytam o waszych kosmetycznych nie-ulubieńcach:)

piątek, 18 sierpnia 2017

Dobry podkład z drogerii? - recenzja FitMe z Maybelline

Cześć!

Ostatnio testowałam podkład z Maybelline FitMe. Jest przeznaczony do skóry normalnej i tłustej. Wybrałam odcień 105 Natural Ivory, najjaśniejszy jaki był dostępny w drogerii. Drugą tubkę otrzymałam w ramach testowania z Wizaz.pl również o numerze 105, jednak o innym odcieniu. Różnica widoczna jest też w napisach na opakowaniu (drogeryjny po lewej, a otrzymany z prawej strony). Jak się sprawdził do cery mieszanej? Czy produkty różnią się formułą? Zapraszam do czytania dalej:)

Zacznijmy od opakowania w postaci tubki. Nie przepadam za takim rozwiązaniem, bo zwykle wylewa się za dużo podkładu, a zakrętka jest ubrudzona. Jeśli chodzi o krycie, to określiłabym je jako średnie, które można budować. Konsystencja jest lejąca, warto wstrząsnąć przed użyciem. Podkład nie ma właściwości matujących, skóra zaczyna się świecić po ok. 3h. Jednak bardzo ładnie i naturalnie wygląda na skórze, szczególnie nakładany gąbeczką. Stapia się z cerą, rzeczywiście wygładza pory i wyrównuje koloryt cery. Jak na drogeryjny podkład to wypada świetnie, w moim odczuciu lepiej niż Healthy Mix od Bourjois.

Przejdźmy jednak do kłopotliwego odcienia. Podkład drogeryjny jest wyraźnie ciemniejszy i wpada w delikatnie różowe tony, drugi jest za to o jasnym, żółtawym odcieniu. Na twarzy obydwa oksydują o jakieś pół tonu. Niczym oprócz koloru i treści na opakowaniu się nie różnią. Kolory porównałam z Healthy Mix o numerze 51. Podkład kosztował ok. 20 zł. Myślę że, za taką cenę warto go wypróbować.

Od dołu: FitMe 105 z drogerii, z Wizaz.pl, Healthy Mix 51
Dajcie znać czy miałyście ten podkład i jak wam się sprawdza:)

sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja tuszu Bourjois Volume Reveal

Cześć!

Miałam okazję testować nową wersję tuszu Bourjois Volume Reveal, tym razem zwiększającą objętość rzęs. Zacznijmy od opakowania. Inaczej niż w tradycyjnych tuszach, jest w przekroju trójkątem, więc bardzo wygodnie możemy nim operować. Zawiera także powiększające lusterko, które nie zniekształca, a nawet jest bardzo pomocne. Tusz ma tradycyjną szczoteczkę, dość grubą. Producent zapewnia, że w ciągu dnia możemy dokładać kolejne warstwy tuszu bez obaw o sklejenie rzęs. Czy jednak się sprawdził?

Tusze z tradycyjnymi szczoteczkami mają swoich zwolenników i przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy. Ładnie pogrubia rzęsy, rozczesuje, a dzięki lusterku możemy to zrobić bardzo dokładnie. Zwykle nakładam 2-3 warstwy tuszu, a rzęsy się nie sklejają i nadal wyglądają dobrze. Ma bardzo lekką formułę, w porównaniu do innych tuszy. Spektakularnego efektu objętości nie zauważyłam. Zwykle szczoteczka z włosia daje efekt pogrubionych rzęs, a szczoteczka silikonowa zapewnia wydłużenie. Tusz pod koniec dnia się nie kruszy, łatwo daje się rozpuścić płynem dwufazowym. 

Podsumowując, oceniłabym go jako przeciętny. Uważam, że cena jest jednak przesadzona, bo na efekt sztucznych rzęs liczyć nie możemy. Warto kupować go w internetowych drogeriach, bo kosztuje ok. 35 zł, w Rossmannie aktualnie 57,99 zł. Myślę że, za taką cenę możemy znaleźć lepszej jakości tusz.

A jakie są wasze ulubione tusze do rzęs?:)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Pędzle GlamBrush - czy warto?

Dzień dobry:)

Długo szukałam pędzli o dobrej jakości i w korzystnej cenie. Tak postawiłam na pędzle GlamBRUSH, stworzone przez Hanię Knopińską-Grzenkowicz (digitalgirl13). Jeśli za produkty do makijażu bierze się profesjonalista, to zdecydowanie można oczekiwać świetnej jakości. Czy tym razem również?

Pędzle wykonane są z włosia kozy, kucyka (O106 i O111) i syntetycznego (T113 i O110). Włosie jest miękkie, a w przypadku pędzli do oczu nie podrażnia powieki. Jest bardzo dobrej jakości i podczas mycia nie wypada/nie łamie się. Wyglądają elegancko i są solidnie wykonane, a jakość do ceny jest świetna. Jedynym minusem jest lekki zapach pędzli z włosiem naturalnym po myciu i możliwe odkształcanie, dlatego warto zamówić osłonki (polecam szukać na AlieExpress kosztują ok. 4 zł za 20 szt.). Przejdźmy do omówienia poszczególnych kształtów.

Pędzle do twarzy
T113
Swoim kształtem przypomina typowe pędzle do podkładu, tyle że jest mniejszy. Droższym odpowiednikiem jest Zoeva Face Shape Brush 110, który uwielbia guru makijażowa Lisa Eldridge. Dzięki mniejszej wielkości mamy lepszą precyzję nakładania i podkład wygląda ładniej. Trzeba niestety poświęcić trochę więcej czasu na dobre rozprowadzenie, ale zdecydowanie warto. Włosie jest sprężyste i miękkie. Koszt: 35 zł.

T106
Pędzel do konturowania i mój ulubieniec ze wszystkich. Z jego pomocą uzyskujemy bardzo naturalny efekt, bez smug i z idealnym roztarciem. Koszt: 39 zł.

T104
Ma jeden z bardziej uniwersalnych kształtów. Używam do go różu, możemy nim uzyskać delikatny efekt, nawet przy mocno napigmentowanym produkcie. Ładnie łączy produkty, włosie nie podrażnia skóry. Koszt: 45 zł.

Pędzle do oczu

O104
Pędzel do nakładania/blendowania cieni. Podobny do kultowego Mac 217 czy Zoeva 227 Luxe Soft Definer. Koszt: 26 zł.

O108
Puchaty pędzle do blendowania cieni. Ma idealną wielkość, nie podrażnia powieki i ładnie rozciera. Jego droższym odpowiednikiem jest Sigma E35. Koszt: 28 zł.

O106
Pędzel do przyciemniania zewnętrznego kącika/blendowania. Traktuję go jako dodatkowy do dwóch wyżej wymienionych. Droższym odpowiednikiem jest Sigma E45. Wykonany z włosia kucyka, bardzo miękki i z łatwością się z nim pracuje. Koszt: 26 zł.

O111
Pędzel kuleczkowy do podkreślania dolnej powieki. Ma idealną wielkość i zakończony jest precyzyjnym czubeczkiem. Lubię go też używać do mocnego przyciemniania zewnętrznego kącika górnej powieki. Mimo zbitego włosia nie podrażnia powieki. Koszt: 22 zł.

O110
Skośny pędzelek do brwi/eyelinera. Wykonany jest z włosia syntetycznego, odpowiednio giętki i bardzo precyzyjny. Koszt: 22 zł.

Myślę że taka ilość i rodzaj pędzli są odpowiednie do wykonania każdego makijażu. Ogólnie taki zestaw to koszt 243 zł, ale jest to zakup przemyślany i z pewnością każdego z tych pędzli będziemy używać. Na pewno jeszcze będę zamawiać kolejne:)

Dajcie znać czy macie/planujecie zainwestować w GlamBrush? Zdecydowanie warto się nimi zainteresować:)