poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Rossmannowe szaleństwo

Hejka:)
Ostatnio na dobre rozpoczął się sezon wyprzedaży i rabatów kosmetycznych. W Hebe jest 1+1 w ramach tej samej marki, w Naturze procentowe zniżki i słynne -49% (a nawet -55%) w Rossmannie. Szał i zachowanie niektórych nie ma granic, ale z drugiej strony każdy chce trochę zaoszczędzić, a nie oszukujmy się kosmetyki to drogi biznes (szczególnie dla pasjonatki). Chociaż i tak nic nie przebije sytuacji z krakowskiego Lidla:)

W Naturze polowałam na zapasy cieni Kobo (szczególnie szukałam odpowiedniego cielistego matu, akurat nie ma go na zdjęciu), kupiłam też polecany bronzer z MySecret i konturówkę Lovely, w ciepłym, różowym odcieniu (zdjęcie trochę przekłamuje kolor). W Hebe jeszcze nie byłam, chociaż poluję na szafy Hean i Catrice. W stacjonarnym Rossmannie kupiłam fioletową kredkę i cień w kremie z Bell, a resztę zakupów robiłam przez internet. Na szczęście kosmetyki były nowe i nie dotykane, bo słyszałam historie, że trzeba było je wymieniać. Nie udało mi się tylko dostać słynnej już czekoladki z Lovely i kilku lakierów do paznokci. Jestem chyba ostatnią osobą na świecie, która nie próbowała tego tuszu z Lovely i nie miała ciśnienia na zestawy pomadek K lips:) Z nowości wybrałam piękną paletkę rozświetlaczy z Wibo. Postanowiłam wypróbować też bazę z Lirene i podkład Fit Me w kolorze 105. Żel do brwi udało mi się dostać do testowania dzięki stronie Wizaz (polecam brać udziały w konkursach:). Już niedługo recenzje:) Wybaczcie trochę nieudolne swatche, ale ciągle się uczę jak je fotografować:)

Wibo Star Shine Shimmers Kit, od góry Star Dust (złoty, opalizujący na niebiesko - mój ulubieniec), Magic Heaven (srebrny), Glam&Bright (fiolet, opalizujący na niebiesko), Diamond Shine (białe złoto, opalizujące na różowo), Royal Crown (zielony, opalizujący na złoto) i Precious (różowy, opalizujący na złoto i fiolet).
Od góry: kredka do ust Lovely, kredka Bell 40, cień w kremie Bell 01, Kobo 114 Aubergine, Kobo 139 Chocolate Sweets (brakuje 145 Sandy Beach, matowy i cielisty), MySecret Face'n'Body Bronzing Powder i Wibo róż Smooth'n wear 6.
Od góry: Maybelline Affinitone 03 Light Sand Beige (niestety wtopiłam, bo ma w sobie mikro drobinki, wygląda jak rozświetlacz w płynie), Maybelline Fit Me 105 Natural Ivory i Revlon 150 Buff dla porównania.
 
Dajcie znać, jak tam wasze promocyjne łowy:)

czwartek, 5 stycznia 2017

Kremy Ziaja i Himalaya Herbals

Hej:)
Ostatnio blog i Instagram świeciły pustakami, a lubię się tym zajmować i dzielić się opiniami o kosmetykach (w końcu mogę się o tym trochę wygadać:).
 
Dzisiaj recenzja dwóch kremów. Zacznę może od Himalaya Herbals. Kupiłam ten krem na promocji w Rossmannie, za ok. 6zł. Słyszałam pozytywy o kremie antyseptycznym z tej marki (jeśli używałyście, dajcie znać) więc czemu by nie spróbować kremu (a raczej balsamu, jak określa go producent) nawilżającego? Niestety się rozczarowałam. Krem ma dość gęstą konsystencje, przyjemny zapach i szybko się wchłania. Jednak nie odczułam nawilżenia ani poprawy kondycji skóry. Używałam go głównie na noc, ale na dzień pod makijaż też się nadaje. Jest wydajny, zostało mi go dość sporo, ale będę pewnie używać go do ciała. 
Drugim produktem jest krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc Ziaja. Znalazłam pozytywne opinie o nim, jako dobrym do cery tłustej/mieszanej. Zawiera kwas migdałowy (a w przypadku tych typów cery kwasy są wskazane) i ekstrakt z liści Manuka (mają działanie antybakteryjne). Ma trochę żelową i lejącą konsystencje, ale jest wydajny. Ładnie poprawia koloryt skóry, zauważyłam też, że skóra jest jakby ukojona, bardziej napięta i niedoskonałości szybciej się goją. Stosuję go już od miesiąca i jestem bardzo zadowolona. Skład nie jest powalający, bo najważniejsze składniki znajdują się na odległych pozycjach, ale i tak jest warty uwagi. Kosztował ok. 9zł.
Używałyście któregoś z tych kremów?:)

środa, 9 listopada 2016

Szampon Green Pharmacy z pokrzywą

Cześć Dziewczyny! Zaczął się listopad, a to oznacza manię na Last Christmas (serio, dzisiaj słyszałam to w tramwaju), otulanie się szalikami i bardziej wymagającą pielęgnacje włosów. Jeśli chcecie wiedzieć, jak spisał się szampon z Green Pharmacy, zapraszam dalej.
Szampony z Green Pharmacy należą do jednych z najbardziej popularnych. Wybrałam wariant z pokrzywą zwyczajną. Niestety do moich włosów się nie sprawdził. Były przesuszone (to pewnie wina pokrzywy), oklapnięte i nie wyglądały dobrze. Nie zauważyłam też zmniejszenia wypadania i przetłuszczania, jak obiecuje producent. Ciężko się pieni, zużywałam go więcej niż zazwyczaj (ale to wynika z naturalnego składu). Jego konsystencja jest gęsta, zapach ziołowy, ale nie męczący.
Z plusów można wymienić prosty skład, dostępność, wiele wariantów i bardzo korzystną cenę. Będę jednak próbować kolejne z tej serii (szczególnie z rumiankiem), ale ten moim ulubieńcem nie jest.

Dajcie znać czy u Was te szampony się sprawdzają:)

poniedziałek, 31 października 2016

Sposób na kremową pomadkę

Dzień dobry! Dzisiaj o niepozornej kredce do ust z Yves Rocher. Jest to matująca baza pod pomadkę. Jak tylko o tym usłyszałam, to od razu pomyślałam o zamienniku Insta-Matte Lipstick Transformer ze Smashbox, który kosztuje ok. 100zł. Żelu ze Smashbox nie mam, więc porównać nie mogę, ale kilka takich opinii się pojawiło.
Kredka z Yves Rocher ma woskową, tępą konsystencje i ciężko się ją nakłada. Używamy jej jako baza, która ma za zadanie zmatowić pomadkę kremową. Muszę przyznać, że podchodziłam do tego produktu sceptycznie, ale się nie rozczarowałam. Dobrze spełnia swoje zadanie, pomadki są delikatnie zmatowione. Używałam pomadek z Bell Hypoallergenic, Rimmel, Eveline i Maybelline, na wszystkie działa dobrze, jednak najmniej chciała współpracować z Eveline. Oczywiście efekt nie jest tak trwały, jak w przypadku typowej matowej pomadki i jeśli uważamy z jedzeniem, to wygląda bardzo ładnie i efekt się utrzymuje ok. 4h. Jedynym minusem jest to, że kredka jest strugana. Obecnie jest na promocji i kosztuje 20,50zł. Gdyby jednak nie była dodawana jako jeden z prezentów do zamówienia w tamtym miesiącu, chyba bym nawet nie wiedziała, że YR ma taką w ofercie. Jeśli lubicie matowo-kremowe konsystencje pomadek, to polecam wypróbować.

niedziela, 9 października 2016

Niezbędnik do brwi z Wibo

Hej:) W czwartek zaczęła się promocja w Rossmannie na produkty do oczu, więc to idealny moment, żeby opowiedzieć Wam o niezbędniku do brwi (tak, -49% obejmuje także produkty do brwi). Muszę przyznać, że długo czaiłam się na Wibo Eyebrow Pencil, bo zawsze gdy miałam ją kupić, akurat coś innego wpadło mi w oko. A teraz żałuje, że jednak jej wcześniej nie miałam, bo odmieniła moje brwiowe życie.
Zacznijmy od opakowania - kredka jest wykręcana (nie mam serca do tych struganych) z dwoma różnymi końcówkami. Opakowanie jest solidne i niekiedy mam problemy ze ściągnięciem tej plastykowej części osłaniającej szczoteczkę, co według mnie jest zaletą, bo mamy pewność, że w czasie podróży nic się z kredką nie stanie.
Z jednej strony mamy skośny wkład, którym bardzo łatwo wypełnia się brwi, a z drugiej szczoteczkę do wyczesywania. Kredkę możemy kupić w dwóch odcieniach, ja mam wersje ciemniejszą, bardzo uniwersalną. Jest miękka, łatwo się z nią pracuje i daje naturalny efekt. Kosztuje ok. 11 zł, a teraz dodatkowo możemy skorzystać z promocji. Jest świetną alternatywą, jeśli używamy cieni do zaznaczania brwi, chociaż mam wrażenie, że kredką o wiele szybciej się pracuje.

Dajcie znać czy używałyście tej kredki, a może macie jakieś swoje ulubione sposoby do zaznaczania brwi?:)

sobota, 1 października 2016

Sposób na puszące i suche włosy

Hej:) Dzisiaj będzie o balsamie do loków Nivea. Dla wielu jest kosmetycznym hitem, ale mi się nie sprawdził zupełnie. Według producenta ma podkreślać sprężystość loków, wzmacniać efekt i zapobiegać puszeniu. Próbowałam i wiele razy dawałam mu szanse, ale bezskutecznie. Zamiast podkreślenia loków, dostałam suche, szorstkie i sklejone końcówki. Nakładałam go już w każdej możliwej kombinacji, ale zawsze efekt był taki sam. Produkt ma dużo pozytywnych opinii, każde włosy są inne, według mnie to strata pieniędzy. Skończy się na tym, że zużyje do golenia, bo innego zastosowania nie widzę.
W skrócie:
*ma konsystencje odżywki do włosów
*zapach kremu, typowy dla produktów Nivea
* balsam przeznaczony do włosów kręconych
*wysusza końcówki i włosy są szorstkie w dotyku
*nie podkreśla loków, włosy są nieprzyjemne w dotyku
*zbierał dużo pozytywnych opinii, ale moim hitem nie zostanie
*kosztuje ok. 14zł
*dostępność: Rossmann

Dajce znać, jakimi sposobami wy podkreślacie skręt swoich loków:)

wtorek, 27 września 2016

Jesienna chandra w kolorach Wibo

Hej:) Dzisiaj o moich dwóch faworytach z Wibo (nie mogę się doczekać promocji w Rossmannie!). Zacznę od matowej, płynnej pomadki Wibo Million Dollar Lips w odcieniu nr. 1, czyli ciemnym, brudnym różu. Uwielbiam ją za łatwą aplikacje i możliwość idealnego wyrysowania konturu ust. Po zastygnięciu ma lekko gumową konsystencje i delikatnie czujemy ją na ustach. Jest trwała (przeżyła nawet kubełek z KFC, to wystarczający dowód:), równomiernie się ściera i w porównaniu z pomadkami Golden Rose jej formuła nie jest aż tak sucha i tępa. Zdecydowanie w piątek biegnę po kolejne kolory. Kosztuje ok. 11zł.
Kolejnym odkryciem jest tusz do rzęs Extreme Volume Lashes. Kupiłam go na promocji w Rossmannie, gdy skończył mi się ulubieniec z Max Factor 2000 Calorie. Przy wybieraniu maskary mam dwie zasady: prosta i zwykła szczoteczka (nie lubię tych silikonowych). Tusz ładnie rozdziela rzęsy, wydłuża i nie skleja. Zazwyczaj nakładam dwie warstwy i rzęsy wyglądają idealnie. Świetnie nadaje się też do dolnych rzęs. Jest trwały, nie kruszy się i co tu dużo mówić, po prostu ideał za kilka złotych. Kosztuje ok. 10zł. Warto wypróbować, a już szczególnie na promocji.