piątek, 19 stycznia 2018

Kremowe pomadki Avon - opinia i swatcha aż 16 kolorów!

Hej dziewczyny!
Ostatnio w ramach testowania z Wizaz.pl i Avon otrzymałam paczkę aż 16 kremowych pomadek, więc czas na recenzję! Jeśli jesteście ciekawe czy warto się nimi zainteresować, to zapraszam do czytania dalej:)

Zazwyczaj sięgam po matowe pomadki ze względu na ich trwałość, ale produkt od Avon pozytywnie mnie zaskoczył. Pomadka ma kremową i miękką konsystencję, co ułatwia aplikację. Polecam jednak użycie konturówki (dobrze sprawdza się także ta transparentna z Golden Rose), bo może rozlewać się poza kontur ust. Jednak tak dzieje się zazwyczaj z każdą kremową pomadką.

Najbardziej zaskoczyła mnie bardzo dobra pigmentacja (wystarczy jedna, cienka warstwa) i trwałość, bo kolor jakby delikatnie barwi usta. Pomadka ładnie się zjada i wytrzymuje do ok. 3h. Kolejnym plusem jest duży wybór kolorów, dostępnych jest ich aż 17 - zaczynając od naturalnych, aż po niebieski czy fiolety (występuje też kilka perłowych odcieni, więc zaznaczyłam to w opisach, ale drobinki są bardzo słabo widoczne). Niestety aparat trochę przekłamuje kolory, więc bardziej sugerowałabym się opisem. W cenie regularniej kosztuje 26zł, jednak aktualnie jest na promocji za 15,99zł. Opakowanie jest w porządku, można nosić w torebce bez obaw.
Jedynymi minusami są słabe właściwości nawilżające i dostępność jedynie poprzez stronę internetową.

Od góry: Blue Suede (granat wpadający w fiolet), Street Style (trupi kolor, podobny do słynnej 10 z Golden Rose), Blushing Beauty (typowy odcień brudnego różu), Rosy Outlook (delikatny nude, w ciepłym odcieniu), Wink of Pink (bardzo jasny, lekko różowy w ciepłej tonacji, perłowy), Nude Atitude (bardzo jasny nude).

Od góry: Spellbound (ciemny, żywy fiolet), Sweet Taffy (ciepły, pastelowy fiolet), Luv U (malinowy, ale perłowy lekko opalizujący na niebiesko/fioletowo), Be Loud (neonowy różowy), Pink Punch (neonowy róż, ale cieplejszy z czerwonym pigmentem).

Od góry: Sangria Shock (głęboki, bordowy odcień), Extreme Mauve (uniwersalny malinowy), Heartbreaker (perłowa, ciemna czerwień), Red Extreme (typowa, klasyczna czerwień), Berry Bold (perłowa klasyczna czerwień).

Podsumowując, jeśli lubicie kremowe pomadki, a nadal nie znalazłyście ideału to polecam je wypróbować. Warto zainteresować się szczególnie odcieniami Blushing Beauty i Rosy Outlook, bardzo uniwersalnymi.

Dajcie znać czy zmawiacie kosmetyki z Avon i może macie jakiś ulubieńców? Ja byłam sceptycznie nastawiona do jakości tych produktów, ale formuła i pigmentacja bardzo mnie zaskoczyły:)

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Balsam myjący Czarszka - idealny produkt dla posiadaczek cery tłustej/trądzikowej?

Hej dziewczyny!
Chciałabym Wam przedstawić w pełni naturalny, wydajny i w dobrej cenie produkt do demakijażu, a dokładniej do dwuetapowego oczyszczania twarzy. Ta metoda polega na oczyszczeniu twarzy najpierw kosmetykiem na bazie olejków, a kolejno użyciu produktu na bazie wody. Dzięki temu mamy pewność, że cera jest dokładnie oczyszczona.
W tym celu postanowiłam wypróbować balsam myjący stworzony przez Czarszkę. Zwykle z rezerwą podchodzę do kosmetyków polecanych/stworzonych przez znane blogerki, ale Paulina imponuje swoją wiedzą na temat naturalnej pielęgnacji, więc postanowiłam zaryzykować. Jeśli jesteście ciekawe, jak się sprawdził to zapraszam do czytania dalej!

Kupiłam balsam regulujący przeznaczony dla cery tłustej/zanieczyszczonej, zawierający m.in. olejek laurowy, tamanu i z czarnuszki. Skład jest bardzo krótki, w pełni naturalny, bez zbędnych dodatków, mający także dodatkowo wspomagać leczenie i gojenie się zmian trądzikowych. Produkt ma masełkowatą konsystencję, która pod wpływem ciepła rąk przekształca się w olejek (nie spływający z twarzy, jak w przypadku tradycyjnej metody OCM). Ma dość silny, ziołowy zapach.

Balsam świetnie zmywa makijaż, ale ze względu na występowanie olejków eterycznych lepiej nie używać go do demakijażu oczu. Cera po użyciu jest dobrze oczyszczona, miękka i bez wrażenia ściągnięcia skóry. Nie zauważyłam jednak efektów, jeśli chodzi o zmniejszenie wyprysków czy oczyszczenie porów. Mimo to, balsam pozostawia przyjemne uczucie nawilżenia. Produkt także nie powodował zapychania (a moja skóra jest pod tym względem bardzo wrażliwa), ale trzeba go bardzo dokładnie zmywać. Do usunięcia olejku możemy użyć każdego produktu myjącego na bazie wody. Mi świetnie sprawdza się mydełko Aleppo (aktualnie używam tego o 5% stężeniu olejku laurowego). Czasem zdarza mi się jednak przemyć twarz nawet 2/3 razy, aby pozbyć się tłustego filmu na skórze. Nie mogę się doczekać także wypróbowania gąbeczki Konjac do tego celu (dajcie znać, czy używałyście tych gąbeczek, bo słyszałam mieszane opinie).

Balsam można kupić jedynie na stronie Czarszki i kosztuje 60zł (wysyłka jest darmowa). Do wyboru są 3 wersje - ultrawrażliwy, aksamitny i regulujący. W pojemniczku znajduje się 100ml produktu, który powinien wystarczyć na min. 2 miesiące codziennego używania, ale to myślę że jest o wiele bardziej wydajny. Dodatkowo jest to produkt odpowiedni dla wegetarian i wegan.
Jeśli chciałybyście wypróbować ten balsam, to w każdą sobotę jest dostawa do sklepu (produkt wykonywany w 100% ręcznie, więc zapas jest ograniczony, a znika bardzo szybko :). Na stronie można znaleźć także metody zmywania czy masażu twarzy przy pomocy tego balsamu.

Skład: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Olea europaea (Olive) Fruit Oil, Laurus Nobilis (Bay Leaf) Oil, Calophyllum Inophyllum (Tamanu) Oil, Nigella Sativa (Black Cumin) Oil, Eucalyptus Radiata Leaf Oil, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil.

Dajcie znać jakich produktów używacie do demakijażu (szczególnie jeśli jesteście posiadaczkami skory tłustej) i czy miałyście okazje wypróbować balsam Czarszki?:)

środa, 10 stycznia 2018

Denko kosmetyczne - jakie produkty do pielęgnacji są warte polecenia?

Cześć dziewczyny!
Jak najlepiej powitać Nowy Rok na blogu - od posta z ulubionej serii, czyli denka kosmetycznego. Mimo że, bardzo opornie idzie mi wykańczanie produktów, to mam dla Was kilka recenzji.


Uriage, Woda termalna
Jeśli jeszcze nie miałyście okazji wypróbować wody termalnej, to zdecydowanie polecam. Świetny produkt do odświeżenia skóry (np. po siłowni) albo jako mgiełka utrwalająca makijaż. Dodatkowo łagodzi podrażnienia, delikatnie nawilża i nadaje się do każdego typu cery. Warto stosować ją także po depilacji. Kosztuje ok. 11zł za 50ml.

Evree, Magic Rose płyn dwufazowy do demakijażu oczu
Zdecydowanie ulubieniec! Świetnie radził sobie z makijażem, domywał każdy tusz bez problemu. Nie podrażniał powiek, nie uczulił ani nie zostawiał tłustej warstwy. Ma także krótki i przyjemny skład. Jedynym minusem może być słaba wydajność i cena. Kosztuje ok. 17zł za 200ml.

Ava, Łagodząca pianka oczyszczająca
Kolejny świetny produkt o naturalnym składzie. Przyjemnie odświeża, nawilża i nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Nie nadaje się do zmywania olejów, ale dobrze sprawdza się z połączeniu z płynem micelarnym albo do przemywania twarzy rano. Bardzo wydajny produkt o delikatnym zapachu. Kosztuje ok. 20zł za 150ml.

BeBeauty, Lekki krem nawilżający do ciała
Jest to jeden z lepszych balsamów do ciała jakie próbowałam. Mam bardzo suchą skórę, która potrzebuje nawilżenia po każdej kąpieli. Balsam miał gęstą i treściwą konsystencję, ale szybko się wchłaniał. Nawilżenie długo się utrzymywało. Warty wypróbowania, nawet ze względu na cenę. Kosztuje ok. 8 zł, dostępny w Biedronce.

Nivea, Żel pod prysznic zawierający perełki olejków Cherry Blossom
Oceniłabym ten produkt jako przeciętny. Nie zauważyłam nawilżenia ani odżywienia skóry. Niestety przeszkadzał mi trochę jego zbyt słodki i mdły zapach. Bardzo wydajny. Kosztuje ok. 14zł za 250ml.

Nivea, Kulka do ciała 
Bardzo wydajny produkt. Nie podrażniał skóry, miał lekki i delikatny zapach. Ochrona 48h to spore wyolbrzymienie, ale dobrze się spisuje. Kosztuje ok. 10zł za 50ml.

Bielenda, Peeling gruboziarnisty (cera tłusta i mieszana)
Kupiony na promocji w Rossmannie. Taka saszetka wystarczyła mi na 3 użycia. Nie zauważyłam zmniejszenia widoczności zaskórników ani wygładzenia skóry. Oceniłabym ten produkt jako przeciętny. Jeśli lubicie peelingi, a nie chcecie kupować większego opakowania, to taka saszetka będzie świetnym rozwiązaniem. Kosztuje ok. 3zł.

Bielenda, Oczyszczająca maska węglowa (cera mieszana i tłusta)
Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej serii maseczek. Saszetka wystarczyła na ok. 4 użycia, ale nie mnie nie zachwyciła. Nie zauważyłam oczyszczenia skóry, ale przyjemne odświeżenie i lekkie zmatowienie cery. Nie liczyłabym tu na dogłębne oczyszczenie porów, jak obiecuje producent. Mimo to, nadal będę testować kosmetyki z węglem. Kosztuje ok. 3zł.

Perfect.Me, Maseczka do włosów
Maseczka mająca zapewnić włosom odżywienie, miękkość i zdrowy wygląd. Całkiem dobrze sprawdziła się na moich włosach (najlepiej ze wszystkich 3 wersji). Nie zauważyłam puszenie ani suchości. Nie jest idealnym produktem, ale zbiera pozytywne opinie i za cenę ok. 3zł warto jej wypróbować. Starczyła mi na kilka użyć. Dostępna w Biedronce.

Balneokosmetyki, Próbka kremu biosiarczkowego (skóra tłusta, mieszana i trądzikowa)
Wystarczyła mi tylko na 3 aplikacje, ale na pewno wypróbuję pełnowymiarowe opakowanie! Krem świetnie sprawdzał się pod makijaż, lekko matowił skórę, a przy tym nie zapychał. Idealny dla cer mieszanych/tłustych. Kosztuje ok. 43zł za 50ml.

Make Me Bio, Próbka kremu Orange Energy 
Krem przeznaczony jest dla skóry normalnej lub wrażliwej. Ma naturalny skład m.in. olej migdałowy, masło shea, olej mandarynkowy i witaminę E. Wystarczyła mi na 3 użycia. Stosowałam ten krem na noc. Niesetny spowodował u mnie zapychanie. Mimo to czytałam bardzo dobre opinie o tym produkcie, jako ładnie rozświetlającym cerę i wyrównującym koloryt. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje ok. 50zł za 60ml.

Clochee, Próbka kremu nawilżająco-rewitalizującego 
Jestem zachwycona tym kremem! Żałuje, że próbka wystarczyła mi na 3 aplikację, bo cera wyglądała na odżywiona i ładnie napięta. Ma bardzo naturalny skład i świetnie nadaje się pod makijaż. Jedynym minusem jest cena, bo pełnowymiarowy produkt kosztuje 119zł za 50ml.

Dajcie znać czy próbowałyście któregoś z produktów i jak Wam się sprawdza:)
Do zobaczenia!

niedziela, 5 listopada 2017

Dobre i tanie pędzle do makijażu z AliExpress!

Hej dziewczyny!

Każdy chciałby trochę zaoszczędzić, a pędzle to jeden z droższych wydatków maniaczki makijażu. Dlatego kupowanie pędzli na AliExpress stało się takie popularne. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać najlepszy zestaw jaki do tej pory kupiłam, czyli dobre i tanie pędzle Docolor! Jeśli jesteście zainteresowane świetną jakością za kilka złotych, to zapraszam do czytania dalej!

Zestaw składa się z 6 pędzli, przeznaczonych głównie do makijażu oczu. Jest to seria Fantasy Set, charakteryzująca się pięknymi, tęczowymi trzonkami. Wykonane one są z plastyku, skuwki z metalu. Pędzle są lżejsze i mniejsze w porównaniu do np. GlamBrushy. Przejdźmy jednak to najważniejszej cechy, czyli włosia. Jest ono syntetyczne, bardzo miękkie (porównywalnie z włosiem Zoevy!), nie odkształca się po myciu i nie wypadł jeszcze ani jeden włosek. Zestaw jest świetnie skomponowany, nie ma tu zbędnych kształtów. Włosie jest barwione na różowo, ale nie zauważyłam farbowania podczas mycia. Nie miały też nieprzyjemnego zapachu.


Numery pędzli i logo Docolor są niestety mało widoczne (ale są opisane na opakowaniu). Od lewej mamy pędzel nr 05, czyli płaski pędzelek do nakładania cieni (jako jeden z niewielu nie podrażnia ani nie drapie dolnej powieki), nr 04 przeznaczony do korektora, ale świetny także do bazy pod cienie czy pigmentów i nr 06 do blendowania cieni, mój ulubieniec o idealnej wielkości.

Nr 07 to płaski pędzel o prosto ściętym włosiu, idealny do czyszczenia linii pod brwiami, nr 08 jest przeznaczony do brwi, niestety wypada najsłabiej, bo ma zbyt grube włosie i nr 09 idealny do ust, ale lubię go używać do rozjaśniania wewnętrznego kącika albo do detali.

Zestaw kosztował mnie 29,27zł, czyli za każdy pędzel zapłaciłam mniej niż 5zł! Wysyłka trwała ok. miesiąca i jest darmowa. Pędzle przyszły pięknie opakowane i zgodne z opisem producenta. Nie były testowane na zwierzętach. Zdecydowanie polecam, bo za niską cenę możemy mieć zestaw świetnej jakości pędzli, a dodatkowo zestawy są świetnie skomponowane.

Jeśli chcecie kupić je jeszcze taniej, to warto poczekać na 11 listopada (Cyber Monday tylko w Chinach).

Jak Wam się podobają te pędzle i czy też jesteście Ali-maniaczkami?:)

niedziela, 22 października 2017

Nawilżający tonik z aloesem Avebio - czy warto?

Hej dziewczyny!

 Dzisiejszy post dotyczy toniku aloesowego z Avebio, którego używam od ok. miesiąca.  Nigdy nie
byłam zwolenniczką toników, uważałam je za zbędny produkt. Do ich stosowania przekonałam się po obejrzeniu serii filmików, poświęconych pielęgnacji na kanale Czarszka (królowa naturalnej pielęgnacji!). W skrócie tonizowanie pozwala przywrócić skórze odpowiednie pH i wspomaga wchłanianie dobroczynnych właściwości kremu. Pomaga także w usunięciu pozostałości po makijażu, z którymi nie poradziły sobie produkty do oczyszczania.

Staram się wybierać kosmetyki naturalne, dlatego postawiłam na tonik Avebio, który składa się w 99,4% z soku z miąższu aloesu oraz z dwóch konserwantów (Potassium Sorbate, Sodium Benzoate). Jeśli jesteście ciekawe czy warto się nim zainteresować, to zachęcam do czytania dalej!

Używałam go 2 razy dziennie. Tonik dobrze oczyszcza cerę i daje przyjemne uczucie odświeżenia. Nie pozostawia także lepkiej warstwy na skórze. Jednak jest to produkt bardzo skoncentrowany i nie polecałabym go posiadaczkom cery wrażliwej. Może podrażniać skórę i powodować zaczerwienienia. Nie zauważyłam także właściwości nawilżających ani redukcji niedoskonałości, jak obiecuje producent. Po użyciu możemy odczuwać lekkie ściągnięcie skóry.

Miałam duże oczekiwania od produktu o tak dobrym składzie. Niestety dla mojej cery okazał się zbyt agresywny i powodował podrażnienia. Polecam rozcieńczyć go z wodą demineralizowaną w stosunku 1:1 aby złagodzić jego silne działanie, a także wklepywanie ok. 2 kropli zamiast używania wacika. Producent zaleca go także do stosowania na skórę głowy, aby złagodzić suchość i swędzenie (nie próbowałam). Tonik ma lekki, roślinny zapach i kosztuje ok. 20 zł za 100 ml (jest bardzo wydajny!). Nie był także testowany na zwierzętach i trzeba zużyć go w ciągu 3 miesięcy od otwarcia.

Podsumowując, tonik okazał się zbyt agresywny dla skóry (chociaż producent zapewnia, że jest odpowiedni dla każdego rodzaju cery), ale chętnie wypróbuje jego działanie na włosach:) Mam w planach testowanie srebra koloidalnego albo hydrolatu oczarowego.

Dajcie znać czy używacie toników albo hydrolatów i jakie są Wasze ulubione:)
Do zobaczenia!

czwartek, 5 października 2017

Ulubieńcy - MySecret, L'Oreal i produkt do paznokci za grosze!

Cześć!

Od kilku dni jestem pochłonięta nową pracą i nadal uczę się, jak zorganizować czas. Dzisiaj będzie o kosmetycznych ulubieńcach. Jeśli jesteście ciekawe, jakie 3 produkty są warte wypróbowania, to zapraszam do czytania dalej!

Zacznę od pielęgnacji, czyli kapsułek z witaminami A i E. Kupiłam je z myślą o wzmocnieniu paznokci, które mimo lakierów hybrydowych nadal były  kruche i łamliwe. Na YT widziałam wiele domowych mieszanek olejków, wykorzystywanych do wcierania w skórki. Głównie składały się z oliwy z oliwek, oleju kokosowego i właśnie witaminy E. Zdecydowałam się jednak na wcieranie tylko kapsułek. Stosowałam je regularnie przez ok. 2 tygodnie. Od razu zauważyłam poprawę! Paznokcie stały się mocniejsze, błyszczące, a skórki dobrze nawilżone. Jedna kapsułka wystarczała na pokrycie olejkiem wszystkich paznokci. Jeśli zastanawiacie się, jak poprawić kondycję swoich paznokci, a przy okazji oszczędzić - to najlepszy sposób. Uważajcie jednak, jakie kapsułki wybieracie. Te które używałam kosztowały mniej niż 5 zł, a miały ten sam skład, co droższe produkty.


My Secret, Face'n'body Bronzing Powder
Jeden z lepszych produktów marki. Ma neutralny odcień brązu i satynowe wykończenie. Na skórze daje bardzo naturalny efekt. Dobrze się rozprowadza i łączy z innymi produktami. Nie tworzy plam, ładnie rozświetla cerę. Dodatkowo to produkt wypiekany, o dużej pojemności - 9 gramów. Kosztuje ok. 16 zł, ale często możemy kupić go na promocji. Jeśli lubicie konturowanie twarzy, to zdecydowanie warto wypróbować.

L'Oreal, Paradise Extatic
Najlepszy tusz, jakiego próbowałam. Uważany jest za zamiennik kultowego tuszu Better Than Sex z Too Faced, ze względu na podobny kształt szczoteczki. Bardzo ładnie rozdziela rzęsy i je pogrubia. Nie skleja rzęs ani się nie kruszy. Ma zastygającą formułę, przez co nie odbija się na powiekach. Jest to pierwszy tusz, który faktycznie zapewnia objętość i efekt sztucznych rzęs. Od października rusza promocja na kolorówkę w Rossmannie, więc to będzie dobra okazja, aby go wypróbować. Cena kosmetyku jest dość wysoka, bo to ok. 60 zł, ale jest to świetny produkt i na pewno nie będziecie zawiedzione!

Miałyście któryś z tych produktów?
Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na łamliwe paznokcie czy piękne rzesy:)

sobota, 16 września 2017

Wakacyjne denko!

Hej:)

Podczas wakacji udało mi się zużyć kilka produktów i spieszę z recenzjami. Tym razem będzie o pielęgnacji włosów, kremach po oczy i kosmetykach z Ziaji. Zapraszam do czytania dalej!

Yves Rocher, Szampon zwiększający objętość włosów z wyciągiem z malwy
Coraz bardziej skłaniam się ku naturalnym i prostym składom kosmetyków. Z przyjemnością używałam szamponu wygładzającego z ziarnami Gombo, ale postanowiłam wypróbować coś nowego. Niestety ten produkt okazał się porażką. Nie dodawał objętości, włosy były przesuszone i zmatowione. Dodatkowo częściej się puszyły i szybciej przetłuszczały u nasady. Po naturalnym składzie i świetnych opiniach spodziewałam się ulubieńca, ale musiałam ograniczyć się do mycia nim tylko skalpu. Cena: 14,90 zł za 300 ml.

Joanna Naturia, Odżywka z miętą i wrzosem
Odżywkę stosowałam do mycia włosów na długości (metoda OMO). Włosy były ładnie wygładzone i łatwiej się układały, jednak końcówki nadal pozostawały przesuszone. Do mycia sprawdzała się dobrze, jednak jako odżywka może być zbyt lekka. Miała dość lejącą konsystencje i delikatny zapach. Kosztowała ok. 5 zł za 200 g, kupiona w lokalnym sklepie.

Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skórą pięt
Krem posiada całkiem dobre opinie, więc spodziewałam się świetnego produktu. Jednak miał zbyt lekką formułę i nie odczułam nawilżenia. Szybko się wchłaniał, ale skóra była miękka tylko po nałożeniu. Stosowany regularnie nie poprawił kondycji skóry pięt. Kosztował ok. 8 zł, za 75 ml.

Tonik Ziaja z serii liście manuka
Tonik, który używałam często jako mgiełkę po wykonaniu makijażu (dobry atomizer). Bardzo przyjemnie odświeżał skórę, jednak nie zauważyłam zwężenia porów ani poprawy stanu cery. Miał delikatny i orzeźwiający zapach. Kosztował ok. 8 zł za 200 ml, ale raczej będę szukać bardziej naturalnego.

Ziaja, Krem nawilżający 25+
Używałam go pod makijaż. Pozostawiał skórę nawilżoną, ale efektu matowienia nie zauważyłam. Miał lekką konsystencję i szybko się wchłaniał. Zawiera także filtr SPF 6. Nie zmniejszał widoczności porów ani redukcji sebum. Oceniłabym go jako poprawny, jednak oczekiwałam lepszego nawilżenia. Kosztował ok. 8 zł za 50 ml (bardzo wydajny).

Ziaja, Krem z serii liście manuka
Krem stosowałam zgodnie z przeznaczeniem na noc. Miał konsystencje kremo-żelu, jednak po wklepaniu w skórę pozostawiał uczucie lepkości. Nie czułam nawilżenia cery ani poprawy jej kondycji, jak obiecuje producent (zmniejszenie zaskórników, ujednolicenie kolorytu cery, poprawy sprężystości). Bardzo wydajny o lekkim, orzeźwiającym zapachu. Dla mnie przeciętny, ale będę kombinować z kosmetykami zawierającymi kwas migdałowy. Cena ok. 8 zł za 50 ml. Więcej możecie poczytać tu.

ZSK, Olej tamanu
Stosowałam go do mieszanki OCM oraz w połączeniu z kwasem hialuronowym na noc. Miał konsystencję lżejszą niż np. olej lniany. Dawał przyjemne uczucie nawilżenia. Rano skóra była miękka, a niedoskonałości mniej widoczne. Ładnie łagodził podrażnienia i zaczerwienienia. Świetny produkt, polecam wypróbować przy cerze problematycznej. Przydatny również przy ukąszeniach komarów. Minusem może być zapach, trochę jak pokarm dla rybek, chociaż niektórym przypomina maggi:) Cena to 24 zł za 30 ml (ale jest bardzo wydajny, na całą twarz używałam ok. 2 kropel). Kupowałam przez stronę Zrób Sobie Krem.

Mydło Protex
Mydełko kupiłam do mycia pędzli. Całkiem dobrze się sprawdzało, lepiej niż olejek z Isany. Jednak nie polecam do gąbeczek. Mam marmurkową wersję BlendIt i niestety mydełko pozostawiło na niej plamy. Na szczęście olejek je usunął, ale wolę być ostrożna i używam go tylko pędzli. Kosztuje ok. 2,99 zł (teraz jest na promocji w Rossmannie za 2,39 zł).

Tołpa, Maska oczyszczająca
Pisałam o niej tu. Bardzo ją polubiłam, chociaż nie polecam dla cery wrażliwej, bo ma w składzie cynamon i może podrażniać skórę. Niesetny zapach nie należy do przyjemnych, ale jest to jedna z maseczek, których działanie możemy zauważyć od razu. Kosztuje ok. 7 zł i wystarczyła mi na 3 aplikacje.

Mixa, Hyalurogel krem intensywnie nawilżający
Otrzymałam zestaw 5 próbek tego kremu. Muszę przyznać, że skóra po użyciu była przyjemnie miękka i widocznie nawilżona. Dobrze sprawdza się również pod makijaż. Nie zauważyłam zapychania. Jeszcze nie wiem czy zdecyduję na pełnowymiarowe opakowanie.

Sylveco, Łagodzący krem pod oczy
Produkt zbierający bardzo dobre opinie. Taka mała próbka starczyła mi na ok. 2 tygodnie używania. Niesetny mam bardzo wymagającą skórę pod oczami, która potrzebuje dobrego nawilżenia. Ten krem jest bardzo lekki, szybko się wchłania i nadaje się na dzień, szczególnie pod makijaż. Nie powodował podrażnienia. Jednak do używania na noc potrzeba czegoś bardziej nawilżającego. Miał delikatny, neutralny zapach. Jest w porządku, ale nie skuszę się na pełno wymiarowe opakowanie.

Origins, Anti-aging power eye cream
Kolejna próbka kremu pod oczy, która wystarczyła mi na ok. 2 tyg używania. Krem mimo lekkiej konsystencji bardzo dobrze nawilża skórę. Nadaje się pod makijaż. Na noc nakładałam grubszą warstwę, a rano skóra była widocznie nawilżona. Producent obiecuje również spłycenie zmarszczek po ok. 2 tyg stosowania, jednak tego nie zauważyłam. Pełno wymiarowe opakowanie kosztuje 180 zł (do kupienia w Sephorze), więc raczej się nie skusze. Jednak jeśli możecie sobie pozwolić na tak drogi kosmetyk, to jest wart zainteresowania, szczególnie przy odwodnionej i cienkiej skórze pod oczami.

Pilaten, Black Head Pore Strip
Maseczka typu peel-off z węglem, mająca za zadanie usunąć zaskórniki. Ogólnie zbiera pozytywne opinie, jednak u mnie się nie sprawdza (wolę domową mieszanką żelatyny i węgla leczniczego). Posiadaczki cery wrażliwej powinny uważać, bo ciężko i boleśnie się ją zdejmuje. Warto jednak wypróbować, bo taka saszetka kosztuje ok. 2 zł.

Dr Irena Eris, podkład Provoke nr 220
Jest to podkład matujący, o średnim kryciu. Taka próbka starczyła mi na 2 użycia, więc to za mało aby móc go polecić. Ogólnie cera wyglądała ładnie (oprócz za ciemnego odcienia) i była ujednolicona, chociaż nie przepadam za typowo matującymi podkładami. Dajcie znać, czy go używałyście i jest wart kupienia:)

Miałyście jakiś z tych produktów? Bardzo lubię czytać tę serią, wrzucajcie linki do blogów w komentarzach, chętnie poczytam:) Miłego weekendu!